Czytasz: Dramatyczna sytuacja szpitala. Zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów

Dramatyczna sytuacja szpitala. Zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów

Władze szpitala apelują o wsparcie.

Szpital Vito-Med w Gliwicach znalazł się w dramatycznej sytuacji. Zagrożone jest bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów i dalszy byt tej placówki. Władze szpitala apelują o wsparcie.

Szpital w Gliwicach wciąż nie ma zagwarantowanych pieniędzy na przyjmowanie i leczenie pacjentów na oddziale wewnętrznym i izbie przyjęć. Dotychczasowa umowa obowiązuje tylko do końca marca. – Do tej pory Śląski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia nie ogłosił konkursu ofert, tłumacząc się brakiem pieniędzy w planie finansowym. Pomimo naszych próśb, nie zajmuje również oficjalnego stanowiska w tej sprawie. To stawia pod bardzo dużym znakiem zapytania dotychczasowe bezpieczeństwo naszych pacjentów w zakresie dostępu do podstawowych świadczeń – alarmuje Joanna Krukowska, prezes zarządu szpitala.

Jakie mogą być skutki dla pacjentów, jeśli kontraktu nie będzie?

Od 1 kwietnia 40-łóżkowy oddział wewnętrzny przestanie działać, a pacjentami będą musiały zająć się inne szpitale (w 2017 r. na oddziale wewnętrznym leczono ponad 1700 pacjentów). Oddział, obok podstawowych świadczeń udzielanych w ramach tego profilu, stanowi istotne wsparcie dla pacjentów hospitalizowanych na oddziale udarowym.

Zakończą się całodobowe dyżury na izbie przyjęć dla pacjentów internistycznych
i neurologicznych, z których korzystanie było dotąd dla ubezpieczonych mieszkańców darmowe (w 2017 roku udzielono 5812 porad). Prowadzone będą tylko przyjęcia na oddział neurologii i udarów, a w pozostałych przypadkach za udzielone porady pacjenci będą musieli płacić lub zostaną poinformowani o możliwości skorzystania z bezpłatnych usług w innych placówkach.

Niemożliwa będzie kontynuacja programu lekowego dotyczącego choroby Hurler. Pacjent objęty programem leczenia choroby ultrarzadkiej będzie musiał co tydzień jeździć na podanie specjalistycznego leku do Warszawy, bowiem tam znajduje się najbliższy ośrodek prowadzący to leczenie.

W ubiegłym roku placówka nie została zakwalifikowana do systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej w naszym kraju, czyli do tzw. „sieci szpitali”, choć – jak podkreślają przedstawiciele szpitala – od kilkunastu lat realizowała na podstawie umowy z NFZ całodobowo świadczenia szpitalne na oddziałach wewnętrznym, neurologicznym, udarowym oraz na izbie przyjęć. Prowadzi też poradnie specjalistyczne. O pieniądze na swoje usługi musi się starać w ramach specjalnych konkursów dla szpitali spoza sieci.

W przypadku oddziałów neurologicznego i udarowego NFZ rozstrzygnął konkurs – umowa ma obowiązywać do czerwca 2021 roku. Nie wiadomo tylko, czy oddziały będą w przyszłości działać.

– Brak finansowania dla oddziału wewnętrznego i izby przyjęć, do tego wydatki związane z likwidacją oddziału, pokrycie kosztów wypowiedzeń pracowników, to wszystko może doprowadzić do katastrofy finansowej i upadłości spółki. Pacjenci stracą wtedy dostęp także do świadczeń na oddziałach udarowym i neurologicznym oraz w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym – przewiduje prezes Krukowska.

Szpital jako jedyny w Gliwicach i powiecie gliwickim leczy udary mózgu i schorzenia neurologiczne. W tych przypadkach istotny jest czas podjęcia leczenia. Regionalne mapy potrzeb zdrowotnych dla województwa śląskiego w zakresie chorób układu nerwowego potwierdzają jak bardzo ważna jest działalność gliwickiego szpitala. Zajmuje 2 miejsce w województwie śląskim pod względem liczby przyjęć do szpitala w przypadku udaru niedokrwiennego mózgu oraz 4 miejsce pod względem liczby hospitalizacji w przypadku leczenia szpitalnego neurologicznego. Placówka zabezpiecza ponad 300 tysięcy mieszkańców i corocznie trafia do niej prawie 4 tysiące pacjentów.

Od dekady placówka szpital jest prowadzony przez niezależną od miasta spółkę pracowniczą, uzyskał certyfikat akredytacyjny Ministerstwa Zdrowia. Gliwickie władze samorządowe, które systematycznie wspierają lokalny sektor zdrowotny i uczestniczyły w jego przekształceniach, przeznaczyły 1 600 000 zł na oddłużenie i restrukturyzację tego szpitala, a na modernizacje i nowy sprzęt wyasygnowały z kasy miejskiej ponad 10 000 000 złotych. Z kolei spółka wyasygnowała na aparaturę medyczną i wyposażenie prawie 2 000 000 złotych. Na dostosowanie obiektu do obowiązujących przepisów wydała ponad 3 000 000 zł, w tym zaciągnęła dwa kredyty inwestycyjne na łączną kwotę 1 800 000 złotych.

Władze placówki poprosiły o wsparcie prezydenta Gliwic. Wciąż liczą na zawarcie kontraktu z NFZ i nie wypowiedziały jeszcze umów doświadczonej kadrze medycznej.

– Decyzje odpowiedzialnych w Polsce za ochronę zdrowia – głównie NFZ – za chwilę mogą doprowadzić do dramatu. W Gliwicach i powiecie gliwickim nie będzie dostępu do podstawowych usług szpitalnych w sytuacji, kiedy pomoc potrzebna jest natychmiast. Kolejne ograniczenia finansowania świadczeń szpitalnych teraz dotykają szpitala przy ul. Radiowej – w wyniku wprowadzenia tzw. sieci szpitali. Dzieje się to w sytuacji, gdy mieszkańcy Gliwic z racji wysokich płac i niskiego bezrobocia finansują swoimi składkami NFZ w ponadprzeciętnej skali. W zamian otrzymują dużo mniej niż to, co jest konieczne i mniej niż mieszkańcy innych miast – mówi Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic.

Prezydent Gliwic zwrócił się już do ministra zdrowia i prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z apelem o zapewnienie finansowania dla szpitala w sposób zapewniający mieszkańcom bezpieczeństwo i podjęcie działań zmierzających do ogłoszenia przez ŚOW NFZ konkursu w zakresie świadczeń internistycznych oraz izby przyjęć.