News

Diamenty z ludzkich prochów

Fanaberia czy pamiątka? Jedno jest pewne; z pewnością cenna. Polska firma produkuje diamenty z ludzkim DNA.

Pomysł narodził się w Stanach Zjednoczonych. Wystarczy kosmyk włosów albo kilkadziesiąt gram prochów ludzkich, by mieć... biżuterię personalizowaną. Trafił też do Polski. Diamenty z ludzkim DNA produkuje firma One Diamonts.

- Zdajemy sobie sprawę z hejtu. Są jednak tacy, którzy chcą mieć pamiątkę po zmarłym. Chcą go nosić blisko serca. To dla nich produkujemy nasze diamenty – mówi producent Dariusz Markowski. Zaznacza, że nie robi pierścionków ani naszyjników. - Produkujemy cenne kamienie, które klient oprawia sobie jak chce – mówi współwłaściciel One Diamonts.

Największa tragedia, jaka może człowieka spotkać

Diamenty z DNA powstają w laboratorium. Procedura jest dość skomplikowana. - Chodzi o to, by prochy bądź włosy przekształcić na węgiel, z którego później powstaje grafit i diament – wyjaśnia producent. W zależności od koloru kamienia (najtrudniej wyprodukować jest te bezbarwne lub błękitne) czekać trzeba na niego od dwóch do trzech miesięcy. Kto zamawia takie pamiątki najczęściej? - Rodzice, którym zmarło dziecko. Rozumiemy ich i staramy się podchodzić do sprawy bardzo delikatnie. W końcu to chyba największa tragedia, jaka może człowieka spotkać – mówi Markowski.

Żeby nie zapomnieć o Azorze

Częstym klientem One Diamons są także... narzeczeni. - W kamieniu, który staje się później sercem pierścionka zaręczynowego znajduje się DNA obojga – mówi współwłaściciel firmy produkującej diamenty. Dodaje, że coraz popularniejsze stają się także diamenty z... sierścią pupili.

Ile zapłacić trzeba za taki kamień? Od ok. 4 690 zł do 11 tys zł. - To diamenty laboratoryjne, które doczekały się już swojej klasyfikacji. Mają certyfikat autentyczności – zapewnia producent.

CZYTAJ TAKŻE: ZWIASTUJĄ ŚMIERĆ

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura