Relacja

Darmowy kurs języka chińskiego. To się opłaci

"Biznes nie kreuje się pomiędzy firmą, a firmą, tylko między człowiekiem a człowiekiem".

Politechnika Śląska w Gliwicach organizuje darmowe kursy języka chińskiego. Zainteresowanie jest tak duże, że zapisy już trwają, ale na listy rezerwowe. Paweł Doś, rzecznik prasowy politechniki, nie może konkretnie określi, jaka liczba osób będzie mogła z kursu skorzystać, ale na pewno będą to osoby, które znają język angielski na poziomie średnio zaawansowanym. To warunek konieczny, by móc uczestniczyć w kursie.

Mikołaj Woźniak w Chinach z wyróżnieniem skończył handel międzynarodowy i ekonomię. Wcześniej studiował w Anglii, a jeszcze wcześniej uczęszczał w katowickim Pałacu Młodzieży do liceum i gimnazjum.

Chiny to światowy gospodarczy gigant 

Woźniak twierdzi, że Polakom nauka języka mandaryńskiego zdecydowanie się opłaca, jak bowiem zaznacza, chińska gospodarka jest jedną z najsilniejszych na świecie. Swoją przygodę z językiem chińskim pan Mikołaj zaczął bowiem właśnie od śledzenie danych ekonomicznych. Kiedy był w Anglii, na drugim roku studiów licencjackich, zaczął uczyć się chińskiego, dzięki czemu skończył swoją specjalizację również w języku mandaryńskim. - Potem pojechałem bezpośrednio na studia do Chin – opowiada Woźniak. I tam też pan Mikołaj obronił pracę magisterską, którą poświęcił potencjałom współpracy Polski i Chin. Wynika z niej, że Polakom jak najbardziej opłaca się nauka języka chińskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Co by pedzioł Szekspir?

– Co prawda handlowo nie jesteśmy dla Chin tak dobrym partnerem, jak Niemcy czy Stany Zjednoczone, ale jeżeli chodzi o położenie geograficzne, to Chińczycy są na nas nieco skazani – mówi Woźniak. - Nowy Jedwabny Szlak w części lądowej przebiega bowiem przez Polskę – dodaje.

Woźniak przypuszcza, że przez najbliższe lata obecność Chin w Polsce znacznie przybierze na sile, a to oznacza, że będziemy mogli na tym zarabiać. - Jeżeli nasz rząd dalej będzie wykazywać chęć do współpracy, to uważam, że mamy olbrzymią szansę na wykorzystanie tego – mówi.

CZYTAJ TAKŻE: Dubbing po naszymu!

To trudny język 

Woźniak nie ukrywa, że język chiński jest trudny. - Ma 50 tys. różnych znaków, co znacznie komplikuje naukę. Sam język mówiony ma cztery tony, a więc każdą z ponad 20 sylab można wymówić na cztery różne sposoby i mogą oznaczać różne rzeczy. Na jedną sylabę tak naprawdę przypada więc 30-40 różnych znaków – opowiada.

Pan Mikołaj mówi, że podstawy języka łatwo zrozumieć, ale trudno pojąć cały język. Jeżeli chcielibyśmy samodzielnie zamówić jedzenie w Chinach, będziemy musieli uczyć się języka mandaryńskiego od pół do roku czasu.

- Z językiem chińskim jest jak z grą w szachy, wszyscy mogą w nie grać, ale nie wszyscy grają dobrze – porównuje.

Pan Mikołaj zdał państwowy egzamin z języka chińskiego na poziomie czwartym, a w sumie jest ich pięć plus szósty dla specjalistów językowych. Podczas studiów w Chinach przez rok odbył też roczną praktykę w konsulacie w wydziale promocji handlu i inwestycji i jak przyznaje, pomogła mu ona w życiu zawodowym. Obecnie Woźniak prowadzi bowiem spółkę importowo-eksportową i korzysta na tym, że zna mentalność i język chińczyków.

Kultura zachęca chińczyków do unikania konfliktów, są też bardziej powściągliwi w emocjach i jeszcze bardziej kolektywni niż my. Woźniak przytacza jedno z chińskich przysłów, które mówi, że biznes nie kreuje się pomiędzy firmą a firmą, tylko między człowiekiem a człowiekiem. Dlatego tak ważne są tam znajomości i trudno prowadzić biznes nie znając ludzi z branży.

Zapisz się na listę rezerwową 

Wszystkie chętne osoby, które chciałby się zapisać jeszcze w Gliwicach na listę rezerwową z nauki chińskiego, powinny dzwonić pod numer tel: 32 400 39 43, lub kontaktować się mailowo pod adresem: aleksandra.zgondek@polsl.pl.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Szkoła