News

Dąbrowska akcja z butlami. „Nie chcemy tu Świebodzic”

Dwa tygodnie. Tyle dostali mieszkańcy osiedla komunalnego w Dąbrowie Górniczej. Co muszą zrobić? Ostry spór z zarządcą.

Elewacja z drobnego klinkieru, skośne dachy, wąskie przejścia między niskimi budynkami. „Komunałki” przy ul. Spisaka to jedno z najbardziej charakterystycznych dąbrowskich osiedli. Niektórym przypomina nawet te brytyjskie, zwłaszcza że ostatnio zrobiło się tu trochę jak z serialu komediowego. Z nieco czarnym humorem, z którego mieszkańcy Wysp akurat słyną.

Szpieg-kominiarz

- Nasłali na nas kominiarza, który pod pretekstem sprawdzania instalacji, skrzętnie notował sobie kto ma, a kto nie ma butli gazowej w mieszkaniu. To była parodia – mówi z ironią pani Iwona, mieszkanka niespełna 60-metrowego lokalu przy ul. Spisaka. Przyznaje, że mieszka tu od 10 lat. - U mnie od początku była kuchenka na prąd. Zresztą jak wszędzie – na samym początku. Później lokatorzy chcąc przyoszczędzić, pozamieniali kuchenki elektryczne na gazowe – mówi dąbrowianka. Dodaje: - Nic dziwnego, skoro za mieszkania płacimy krocie – wzrusza ramionami. Sama płaci 650 zł czynszu.

Dwutygodniowe ultimatum

Administrator osiedla – Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych w Dąbrowie Górniczej w marcu, krótko po wizycie kominiarskiej, postawił mieszkańcom ultimatum: albo pozbywają się butli gazowych albo będzie doniesienie do prokuratury. Problem w tym, że – jak narzekają lokatorzy – na montaż kuchenek elektrycznych dostali zaledwie dwa tygodnie. - Jak ktoś przed laty schował ją do piwnicy, to ma. Ale co z tymi, którzy sprzęt muszą dopiero kupić. Taka kuchenka to koszt ok. 1,5 tys zł. Nie każdego stać na taki wydatek, zwłaszcza teraz – przed świętami – rozkładają ręce mieszkańcy z „komunałek”.

Nikt nie chce powtórki ze Świebodzic

Zarządca jest jednak nieubłagany. - Mam nadzieję, że ludzie oglądają telewizję. Mieliśmy ostatnio wiele tragicznych informacji związanych z wybuchami gazu w budynkach mieszkalnych – mówi Ireneusz Adamczyk, dyrektor dąbrowskiego MZBM-u i przypomina tragiczne wydarzenia ze

Świebodzic, w województwie dolnośląskim, gdzie przed paroma dniami doszło do wybuchu w jednej z kamienic. Śmierć pod gruzami (budynek złożył się jak domek z kart) poniosło wówczas sześć osób.

Wędrująca kuchenka

Adamczyk zaznacza, że kontrole po zarządzeniu o usunięciu butli z gazem już się odbyły. U setki lokatorów w domach były kuchenki elektryczne (takie, jakie montował im MZBM przydzielając klucze), 84 lokatorów zdążyło już pozbyć się tych gazowych, zaś 54 mieszkania wciąż je miały. - Rozpoczynamy rekontrolę – zapowiada dyrektor dąbrowskiego MZBM-u. Niektórzy mieszkańcy nieoficjalnie mówią jednak wprost, że już przy ostatniej wizycie administracji zdarzało się, że jedna i ta sama kuchenka na prąd wędrowała od mieszkania do mieszkania.

Konstrukcja z karton-gipsu

- Żartów nie ma – mówi Adamczyk. Wyjaśnia, że osiedle nie jest przystosowane do używania butli gazowych. - Nie pozwala na to konstrukcja budynków ani system wentylacji. Możemy być bardziej elastyczni i przedłużyć okres wyznaczony na pozbycie się butli, ale mieszkańcy muszą to zrobić. W końcu chodzi o ich bezpieczeństwo – zaznacza. Nie ukrywa, że w razie jakiegokolwiek wypadku tego typu w mieszkaniach komunalnych odpowiedzialność ponosić będzie gmina.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu