Czytasz: Palą mułem. A co z ekologią?

Palą mułem. A co z ekologią?

Ślązaków nie stać na ekologiczny opał, palą mułem. Strażnicy miejscy z Mikołowa chcą to zmienić

Akcja mikołowskich strażników miejskich, którzy uczą ludzi jak poprawnie palić w piecu, robi furorę. Burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula uważa, że aby poprawić jakość powietrza trzeba ich tego nauczyć, ale też wprowadzić zakaz palenia w piecach najtańszym opałem. Czeka już na niego Bielsko-Biała.

- Ludzie dzwonią do strażnikó, bo myślą, że sąsiad pali w piecu śmieci, tymczasem podczas interwencji okazuje się, że czarny dym z kominów unosi się przez tani opał – mówi Piechula. - Palą mułem, bo jest najtańszy- dodaje burmistrz.

Piechula mówi, że Mikołów nie borykał się z jakimś szczególnym problemem zanieczyszczeniem powietrza, ale to miasto, w którym jest sporo dzielnic z domkami jednorodzinnymi, tam smog jest widoczy szczególnie wieczorami, kiedy ludzie zaczynają rozpalać w piecach.

Są kontrole, są mandaty

- W 2015 Straż Miejska dokonała 85 kontroli spalania w piecach, w 5 przypadkach sprawców termicznego przekształcania odpadów ukarano grzywną w postaci mandatu karnego – mówi Bogusław Łuczyk, komendant mikołowskiej straży miejskiej. - W 2016 do 21 listopada przeprowadzono 44 kontrole, w 6 przypadkach ukarano grzywną w postaci mandatu karnego.

Nadmienić należy, że w 2016 r. w przypadku 48 zgłoszeń zadymiania, nie potwierdzono takich faktów, a w 5 przypadkach nikt z domowników nie otwierał drzwi - dodaje.

Czym pali sąsiad?

O tym, że łatwo się pomylić, co do tego czym pali sąsiad mówi też Andrzej Cader, komendant straży miejskiej w Żywcu, gdzie stężenie szkodliwych substancji w powietrzu jest jedno z najwyższych w województwie.

Trudno się dziwić temu zjawisku, bo po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa muł, pierwsze pozycje jakie się ukazują to oferty jego zakupu. Przestrzał cenowy jest zadziwający, jeden z składów opałowych w Wodzisławiu Śląskim sprzedaje tonę ekogroszku za 630 zł, a tona mułu w tym samym składzie kosztuje 150 zł.

Tym tropem poszła bielska radna Agnieszka Goroń-Komor, która chciała, aby miasto dofinansowało najuboższym mieszkańcom zakup lepszej jakości opału.

- Problem tzw. ubóstwa energetycznego z jednej strony i niska świadomość ekologiczna z drugiej strony, nie pozwalają wielu osobom na ogrzanie domostw bez niepotrzebnej emisji trujących gazów - mówiła podczas wrześniowej sesji rady miejskiej Gorgoń-Komor.

Dofinasowania nie pomagają?

Bielsko-Biała, podobnie jak Pszczyna i wiele innych miast dofinansowuje swoim mieszkańcom zakup nowych kotłów grzewczych, ale zdaniem radnej to niekoniecznie przyczyni się do poprawy jakości stanu powietrza, bo najubożsi nadal będą palić najtańszym opałem - Wnioskuję o dofinansowanie kupna paliwa lepszej jakości dla najbiedniejszych mieszkańców miasta, którzy przy wyborze rodzaju opału kierują się w pierwszej kolejności zasobnością swojego portfela - uzasadniała radna.

Miasto nie zdecydowało się jednak, na wprowadzenie dopłat, bo wydział ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej wystąpił już do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach o zakaz sprzedaży tego typu paliwa, ale odpowiedzi jeszcze nie dostał. - Trudno powiedzieć, jak długo to jeszcze potrwa, wiem, że już nad tym pracują – mówi Piotr Sołtysek, pełnomocnik prezydenta miasta Bielska-Białej do spraw Zarządzania Energią.