News

Czy zakaz palenia mułem coś zmieni?

1 września w życie weszła uchwała antysmogowa, która zabrania m.in. ogrzewania mieszkań mułem.

Od 1 września stosować nie można także węgla brunatnego, flotokoncentratów oraz biomasy stałej o wilgotności powyżej 20 procent. Okazuje się też, że w składach opałowych mułu też trudno. Kierownik jednego ze śląskich składów opałowych zdradził nam, że w ostatnich miesiąca klienci o muł się omal nie pobili. Ten, kto zdążył, to w najtańsze paliwo się zaopatrzył.

- Flot i muł węglowy to najtańsze paliwa, powstają z odpadów z kopalnianego błota. Już, od jakiegoś czas trudno było z jakiejkolwiek kopalni zamówić ten towar, a ludzie wciąż o niego dopytywali – mówi sprzedawca jednego ze składów opału.

Trudno się dziwić, bo przedział cenowy pomiędzy opałem ekologicznym, a tym najtańszym jest porażający. Jeden ze składów opałowych w Wodzisławiu Śląskim oferował jeszcze do niedawna tonę ekogroszku za 630 zł, a tona mułu w tym samym składzie kosztowała 150 zł. Dlatego też właściciel składu opału, uważa, że wprowadzony zakaz doprowadzi do tego, że najtańsze paliwo będzie jeszcze bardziej pożądane, a to doprowadzić może do rozwinięcia sie czarnego rynku. Nawet, jeżeli cena najtańszego paliwa miałaby wzrosnąć trzy czy nawet czterokrotnie, to wciąż będzie się opłacać nim palić.

Ludzie się zaopatrzyli 

Nielegalnego palenia w piecach najtańszym paliwem chcieli uniknąć pszczyńscy radni. Dlatego też w czerwcu podjęli uchwałę intencyjną, w której apelowali do Sejmiku Województwa Śląskiego o przesunięcie zakazu stosowania najgorszej jakości paliw na 31 marca 2018 r.

- To odpowiedź na liczne prośby mieszkańców, którzy jeszcze w miesiącach zimowych zakupili opał na kolejny sezon grzewczy – wyjaśniał wówczas Leszek Szczotka, przewodniczący rady miejskiej w Pszczynie.

I choć burmistrz miasta zaznaczał wówczas, że nie popiera uchwały, bo chce, żeby powietrze w gminie było czyste, to nie zmienia to faktu, że jego mieszkańcy w najtańsze paliwo już się zaopatrzyli.

Co dalej?

Ireneusz Franc zastępca komendanta Straży Miejskiej w Pszczynie do końca jeszcze nie wie, jak w nachodzącym okresie grzewczym mają wyglądać kontrole jakości paliwa. Franc przyznaje, że strażnicy dotychczas sprawdzali tylko, czy ludzie nie palą śmieci, więc ma nadzieję, że problem ten rozwiąże konferencja w Urzędzie Marszałkowskim.

Konferencja odbyć się ma 11 września i najprawdopodobniej dopiero wtedy strażnicy dowiedzą się jakie konsekwencje wiążą się ze spalaniem niskiej jakości paliw grzewczych.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu