Czytasz: Czy Śląsk czuje bluesa?

Czy Śląsk czuje bluesa?

Swing City Katowice to grupa ludzi zafascynowanych kołysaniem się... lub raczej swingowaniem. Pod tą nazwą figurują techniki taneczne takie jak: Lindy Hop, Authentic Jazz, Cherleston, Shag czy Balboa.

Społeczność powstała wokół terminu vintage. Poza tańcem propaguje szeroko pojęta kulturę lat 30 i 40 od muzyki i tańca przez modę aż po motoryzację. Te lata to okres, w którym Nowy Orlean bujał się w synkopowanym rytmie. Ten płynny, sprzyjający swingowaniu takt to cecha charakterystyczna tego gatunku.

Niezachwiana rytmiczność to właśnie to, co sprawia, że ciągnie nas do tańca przy Armstrongu czy Johnsonie. To była muzyka użytkowa, muzyka, do której się tańczyło. I temu przeznaczeniu przytakują kursanci i instruktorzy Swing City. Nieprzerwanie bujają się od 3 lat, a ich liczba wciąż rośnie.

- Roztańczona Złota Era Swingu jest tym elementem spajającym naszą społeczność. Pomimo, że na Śląsku istniejemy dopiero od 3 lat, a jazz nie jest obecnie popularną muzyką rozrywkową, jest nas aktualnie około 100 osób i liczba ta stale rośnie - mówi instruktor tańca i członek Swing City, Daniel Suchostawski.

Swing w dosłownym tego słowa znaczeniu oznacza "kołysać się" i właśnie w tym celu wybraliśmy się wczoraj do lokalu Absurdalna, gdzie Swing City zorganizowało jedną ze swoich rozkołysanych potańcówek. Próbę przemycenia klimatu Złotej Ery Swingu na ulicę Mariacką należy uznać za udaną. Ukłony w stronę Jarka Rupiewicza i Kasi Pisarczyk, założycieli Swing City Katowice, którzy są odpowiedzialni za "all that jazz..."

- Magia XX wieku – rewolucyjnego pod względem mody, tańca i muzyki okresu, jest dla wielu z nas świetną odskocznią od rutyny, w jakiej żyjemy dzisiaj. Na tej bazie poznajemy ludzi, nawiązujemy relacje i stajemy się częścią ogólnoświatowej społeczności swingowej - Swing City - dodaje Daniel Suchostawski.