Czytasz: Ślązak koło Andersena?
Seria książek o „Cukierku” Waldemara Cichonia podbiła serca dzieci. Czytają do późnej nocy, zapisują się na listach w bibliotekach i chodzą z tymi książkami do… kościoła. Czy „Cukierek” zostanie lekturą szkolną?

Ministerstwo Edukacji przedstawiło projekt podstawy programowej dla nowej szkoły podstawowej. Okazuje się, że obok takich nazwisk jak Andersen, Lindgren czy Centkiewicz, znalazł się Waldemar Cichoń z Tychów. Jeśli ustawa wejdzie w życie, to już niebawem, dzieci będą w szkole czytały przygody kota „Cukierka”. - Czuję się zaszczycony tym wyróżnieniem, początkowo myślałem, że to żart. Ale z drugiej strony jak coś trzeba zrobić, gdy trzeba przeczytać lekturę, to już nie ma takiej frajdy – mówi Waldemar Cichoń, pisarz. Póki co, jego „Cukierek” robi furorę w szkołach. Dzieci zapominają o telefonach i tabletach, a sięgają po książki. Dokładnie po serię sześciu przygód sympatycznego kota.

Dużo humoru i zero przemocy

- Pierwszą książkę napisałem dla syna, gdy miał 8 lat. Nie lubił czytać, ale to złapało. Potem postanowiłem ją wydać, a to nie jest proste zadanie. Gdy się wreszcie udało, spodobała się - mówi Cichoń, który pisał dla chłopca z podstawówki. Ale tę serię czytają przedszkolaki, czytają rodzice. Jeśli ktoś ma rodzinę i zwierzaka, to odnajdzie w tych książkach sytuacje ze swojego życia. Są w nich ładne ilustracje, kolorowe, karykaturalne. Okładki, lekko wypukłe, które dzieci lubią głaskać. Wreszcie, dużo humoru i żadnej przemocy.

- Chodziło też o to, żeby pokazać, że zwierzę jest pełnoprawnym członkiem rodziny i zasługuje na szacunek - dodaje pisarz.

Opowiadania są poświęcone Cukierkowi, który jest rozrabiaką, robi niezwykłe rzeczy, co chwilę wpada w tarapaty, a my mamy z tego mnóstwo śmiechu. Podobnie jak w słynnym już „Mikołajku” Sempe i Goscinnego, do którego Cukierek jest porównywany.

Zapisy jak w PRLU

Książki śląskiego autora nie leżą na półkach w bibliotekach, są po nie zapisy. - Jak w PRLu. Jeden ojciec przyszedł do mnie z pretensjami, że jego córka nie chciała pójść spać, tylko czytała do północy - mówi Cichoń, który jest politologiem z wykształcenia, dziennikarzem, PRowcem, a od 1,5 roku „pisarzem na pełen etat”.

Waldemar Cichoń

Jeździ po szkołach i przedszkolach i opowiada o książce. Jak na prawdziwych spotkaniach autorskich. Dzięki temu dzieci widzą, że pisarz ma dwie ręce, dwie nogi i głowę. Zadają też pytania. - Najdziwniejsze było, co sądzę na temat likwidacji gimnazjów - śmieje się pisarz.

Chciałbym zaszczepić miłość do książek

Czy „Cukierek” zdał egzamin u synów Waldemara Cichonia? - Marcel czyta biografie słynnych piłkarzy. Do końca plan się nie udał, to człowiek praktyczny i żyjący wśród mediów społecznościowych – mówi autor. Zastanawia się, co będzie z młodszym, Maćkiem.

- Mam nadzieję, że choć u jednego z synów uda mi się zaszczepić tę miłość do książek. I że dołożę choć mały kamyczek do rozwoju czytelnictwa – dodaje.

Czytaj więcej