Czytasz: Co tak naprawdę wiemy o uchodźcach?

Co tak naprawdę wiemy o uchodźcach?

Sonia jest wolontariuszką w obozach dla uchodźców. Aśka jest tłumaczem. Razem będą opowiadać historie i pokazywać, jak wygląda droga człowieka, który jest zmuszony opuścić swój dom.

Sonia Nandzik jest wolontariuszką i pracuje w obozach dla uchodźców. W tej chwili przebywa na greckiej wyspie Lesbos. Aśka Dylus jest tłumaczką, a tematem uchodźców interesuje się od dawna. Obie pochodzą z Zabrza. Postanowiły połączyć siły i założyły platformę dla uchodźców i dla tych, którzy kryzysem żyją na co dzień.

- Zadzwoniłam do Sonii, bo chciałam, żebyśmy razem zadziałały. Tak powstała nasza strona internetowa, na której będziemy się dzielić historiami, filmami i zdjęciami tych, których poznałyśmy – mówi Dylus.

Poznajcie Arifa z Afganistanu

Sonia spotyka się z uchodźcami w obozach, a Aśka z nimi rozmawia i opisuje ich historie. Nie ograniczają się tylko do Syryjczyków. Tak wielu jest ludzi, którzy idą skądś dokądś. To są Syryjczycy, ale też Białorusini czy Afgańczycy. Już udało się nawiązać kontakt z Arifem, który pochodzi właśnie z Afganistanu i ma niezwykłą historię. Kiedy miał 7 lat, skończyło się jego dzieciństwo. Wraz z rodzicami musiał wyjechać z Afganistanu. Ojciec był sędzią, a Talibowie grozili mu, że go zabiją. Wyjechali więc do Pakistanu, potem był Iran, gdzie Arif nie mógł pójść do szkoły. Zaczął malować budynki. Dziś, ma 28 lat i przebywa w Grecji. Z obozu dla uchodźców wyszedł dopiero kilka miesięcy temu. - Rozmawialiśmy przez skajpa, on nie miał kamery. Arif jest bardzo nieśmiałym chłopakiem. Pewnie inaczej wyobrażał sobie swoje życie – mówi Aśka.

1976 km, by dotrzeć do Europy

Uchodźcy z południa pokonują przynajmniej 1976 kilometrów, aby dostać się do Europy. Miliony podróżują jeszcze dalej, a tysiące giną co roku, próbując zapewnić sobie i swoim najbliższym godną przyszłość i szansę na życie w miejscu gwarantującym podstawowe prawa człowieka.

Wiele jest powodów, dla których ludzie decydują się opuścić swoje domy i uciekać ze swojego kraju. To mogą być prześladowania religijne i polityczne, wojna czy głód. Wszyscy chcą tego samego, zapewnienia sobie podstawowego bezpieczeństwa, przyszłości sobie i swoim dzieciom oraz prawa do godnego życia. A, jak podkreślają dziewczyny, ludzie są równi i nie wolno robić hierarchii tylko dlatego, że ktoś stracił swój dobytek i musi uciekać. One chcą pokazywać codzienność uchodźców, którzy dotarli do Europy i starają się o azyl. Opowiadają ci, którzy są w drodze i ci, którzy dotarli do bezpiecznego miejsca.

- Nie możemy odwrócić się od naszych wartości ani pozbawiać prawa do nich tych, którzy uciekają przed okrucieństwem, biedą i prześladowaniem. Tych samych praw oczekiwalibyśmy będąc w tej samej sytuacji. Kiedyś sami możemy być na ich miejscu – mówią zabrzanki.

Dyskusje o kryzysie migracyjnym wywołują skrajne emocje. Dziewczyny zbudowały tę platformę, aby uchodźcy mogli podzielić się swoją perspektywą i doświadczeniem z międzynarodową publicznością.

Chcą pokazywać, jak wygląda życie uciekiniera

Żywiec dla Aleppo 1
Uchodźcy na stacji kolejowej Budapest Keleti 4 września 2015 roku

Nie wszyscy uchodźcy chcą opowiadać swoje historie. - My jesteśmy wdzięczne, że się zgadzają, bo to ma dla nas wielką wartość. Chcemy Europejczykom pokazywać, jak wygląda życie uciekiniera. Ludzie dużo mówią, ale niewiele wiedzą. Łatwo oceniają, szybko wyrażają swoje opinie. A my pytamy uchodźców, czym dla nich jest ta ucieczka i jakie jest ich życie. Chcemy pokazywać, jak wygląda droga takiego człowieka, który jest zmuszony opuścić swój dom – mówi Dylus. Aśka ma już listę telefonów do kolejnych osób. Nie zawsze kontakt z nimi jest łatwy. Utrudnione są połączenia, czasem uchodźcy słabo mówią po angielsku. Ale na pewno każda z historii trafi na stronę internetową, którą już można śledzić. Jest też fanpage na Facebooku.

***

Tylko w ciągu pierwszego roku walk, z Syrii uciekło ponad milion uchodźców, najwięcej od czasu ludobójstwa w Ruandzie w 1994 roku. Latem 2017 roku około 60 tys. osób nadal pozostaje w samej Grecji. Dziesiątki tysięcy wciąż ryzykują wszystko przeprawą przez Morze Śródziemne z Libii do Włoch. Zgodnie z danymi ONZ, maleje liczba operacji ratunkowych, podwaja się za to liczba utonięć na morzu. Do połowy lipca tego roku, 2346 osób zmarło lub zaginęło przeprawiając się przez morze do Europy.

Czytaj więcej