Zdrowie

Co mróz wymrozi? Obalamy mity

Dobrze, że chwycił mróz, myślimy, wymrozi wirusy, bakterie, no i komary, by latem nie kąsały. Tylko, czy to prawda? Pytamy ekspertów

WIRUSY

- Niestety, mróz wirusów nie zabija. Wystarczy spojrzeć na laboratoria mikrobiologiczne czy wirusologiczne, by wiedzieć, że zamrażanie nie jest metodą zabijania wirusów tylko ich przechowywania. Żeby zabić wirusa trzeba zadziałać na jego materiał genetyczny. Albo wysoką temperaturą, czyli podgrzewaniem do minimum 60 stopni Celsjusza, albo środkami chemicznymi - mówi Silesionowi dr n. med. Paweł Grzesiowski, wakcynolog.

Jego zdaniem, jeśli chcemy pozbyć się wirusa,  powinniśmy… podwyższać temperaturę, myć ręce w jak najcieplejszej wodzie z dodatkiem detergentu i dbać o błony śluzowe, by były odpowiednio nawilżone, czyli pić dużo płynów.

 - Wtedy mamy szanse szybciej pozbyć się wirusa z organizmu - tłumaczy dr Grzesiowski.

Za to w aktywnym zabijaniu wirusów pomocny jest alkohol.

- Wirusy, w tym wirus grypy, nie lubią alkoholu, więc można powiedzieć, że gdy chcemy się chronić, np. gdy w domu jest osoba chora i w mamy do czynienia z dużą ilością wirusów, dobrze jest dezynfekować ręce i przedmioty, których dotykamy dostępnymi w aptekach środkami do dezynfekcji zawierającymi właśnie alkohol - tłumaczy dr Grzesiowski.

Ale, trzeba uważać, te popularne mają tylko ok. 40-50 proc. stężenie alkoholu. To za mało. By zwalczać wirusy potrzebne są środki profesjonalne o zawartości alkoholu minimum 60 proc.

- Osoba chora albo ją pielęgnująca mogą też zaopatrzyć się w jednorazowe maski na twarz, które chronią do 40 minut - dodaje dr Grzesiowski.

Najbardziej naturalnie boimy się wirusa grypy. Przenosi się on między ludźmi drogą kropelkową, a większość zachorowań powoduje poważne objawy - wysoką temperaturę ciała, katar, kaszel, często także ból głowy i gardła. Często towarzyszą nam wówczas dreszcze i poczucie ogólnego rozbicia i wyczerpania.

BAKTERIE

Mróz, niestety, nie szkodzi też bakteriom: nie giną, tylko tracą aktywność i po ociepleniu znów atakują.

KOMARY

A co z komarami? Czy mroźna zima je unicestwi i latem nie będą kąsać?

- Niestety, to znów nieprawda. Komary są istotami przystosowanymi do naszego klimatu, są w stanie przetrwać mrozy, tym bardziej, że mamy teraz grubą pokrywę śnieżną, więc one są pochowane w różnego rodzaju szparach, dziurach, glebie, a nawet budynkach. Mają się całkiem dobrze. To osobniki zmiennocieplne.  Gromadzą w swoim organizmie glicerol, który chroni je zimą - wyjaśnia dr Łukasz Depa z Katedry Zoologii Uniwersytetu Śląskiego 

Dopóki są w wodzie, to nic im nie grozi. By w ten sposób pozbywać się larw, musiałyby zamarzać całe zbiorniki wodne. A to przecież niemożliwe.

Jak dodaje dr Depa, z punktu widzenia komara, najważniejsza jest wiosna, bo komary do rozmnażania potrzebują wody. Jak wiosna jest ciepła, wilgotna i mokra, to nawet jak większość komarzej populacji umrze zimą, to nowe zastępy szybko się odrodzą - tłumaczy dr Depa.

Jego zdaniem, dla rodzimej fauny pogoda taka jak obecnie jest całkiem normalna. - Ta zima wcale nie jest ostra, opady śniegu w gruncie rzeczy niewielkie. Śnieg zresztą silnie izoluje. Kilkadziesiąt procent jego objętości  to powietrze, działa jak puchowa kołderka. Pod śniegiem jest bardzo ciepło, ok. 0 stopni. To normalna temperatura, w której bardzo wiele organizmów jest w stanie przezimować - mówi dr Depa.

 KRETY I MSZYCE

Mrozy przeżyją m.in. krety, schowane głęboko pod ziemią oraz mszyce, które rewelacyjnie się rozmnażają.

- Wystarczy, że zimę przetrwa jedna (zimują jako jaja) a na wiosnę błyskawicznie się rozmnożą. 

PSZCZOŁY

Ciekawostką są pszczoły, które w zimie tworzą kłąb we wnętrzu ula i trzymają w nim stała temperaturę 20 stopni Celsjusza. Maja ogromne zapasy pokarmu, czyli miodu.

- W centrum kłębu jest matka, a pszczoły dookoła ją izolują, drżąc same wytwarzają ciepło, aktywnie podnosząc i obniżając temperaturę ciała. Jak pszczela rodzina jest silna, poradzi sobie z  mrozami - twierdzi dr Depa.

 

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Wnętrza