Czytasz: Choroby widać na skórze

Choroby widać na skórze

Uwaga, część zmian skórnych jest wynikiem schorzeń narządów wewnętrznych.

Rozmowa z dr. n. med. Ireną Walecką, kierownikiem Kliniki Dermatologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie

Jakim narządem jest skóra?

Genialnym, największym i prawie najcięższym – u dorosłego mężczyzny może ważyć do 4 kg. Jest też zwierciadłem zdrowia, bo zmiany skórne pojawiają się w przebiegu wielu chorób, nie tylko dermatologicznych.

Wiemy o skórze coraz więcej. Czy to znaczy, że coraz lepiej o nią dbamy?

Niestety, nie. Większość z nas wie, co należy robić i jak dbać o skórę. Wiemy na przykład, że na suchą skórę należy stosować emolienty, jednak połowa osób, które mają suchą skórę, nie robi tego, dlatego odczuwa świąd i się drapie, co prowadzi do uszkodzenia bariery naskórkowej, przenikania bakterii i nadkażenia… To niekończąca się historia.

Są różne metody pielęgnowania skóry, zarówno te domowe jak i w profesjonalnych gabinetach, a wszelkie wykręty wynikają z braku czasu lub lenistwa. Skóra wypielęgnowana, dobrze nawilżona, bez cech starzenia – świadczy również o naszej dbałości o zdrowie.

Czy choroby skóry związane są z rasą, płcią lub klimatem?

Na jedne częściej chorują kobiety (np. rumień guzowaty występuje u nich sześć razy częściej), na inne mężczyźni. Niektóre występują rzadziej np. w Skandynawii niż w Afryce, jeszcze inne związane są z wiekiem, jak np. trądzik pospolity. Jednak większość chorób skóry dotyczy wszystkich ludzi.

Jaki wygląd skóry powinien nas zaniepokoić?

Niepokojące jest wszystko, co odbiega od normy. Jeśli skóra swędzi, robi się szara, żółta, pojawiają się grudki, krosty to znaczy, że w naszym organizmie dzieje się coś niedobrego. Podobnie jak wtedy, gdy pojawiają się – jak to mówią pacjenci – „czarne plamki”, czyli znamiona, które mogą świadczyć o czerniaku.

Przyczyną zmian skórnych mogą być też nowotwory narządów wewnętrznych, o których istnieniu pacjenci nie wiedzą. Są to zmiany dość trudne do leczenia, choć o tyle charakterystyczne, że nie poddają się standardowej terapii, a po np. operacyjnym usunięciu nowotworu cofają się same.

Skąd wiadomo, że powodem zmian nie jest dermatoza, lecz inna choroba?

Część zmian skórnych jest wynikiem schorzeń narządów wewnętrznych, np. choroby układu pokarmowego są skorelowane ze zmianami skórnymi w około 35 procentach przypadków. Podstawą rozpoznania jest zebranie dokładnego wywiadu. Znalezienie przyczyny to połowa sukcesu.

Czy leczy się najpierw chorobę główną, a potem skórną? Czy obie jednocześnie?

Leczymy przede wszystkim chorobę podstawową, a równolegle skórną. Gdy pacjent ma np. dolegliwości z powodu owsików, tasiemca czy glisty, to najpierw trzeba mu podać leki na pasożyty i równolegle włączyć leczenie dermatologiczne.

Jakie choroby skóry mogą się pojawić w trakcie leczenia innych chorób?

Czasami, niestety, bywają powikłania po nowych lekach, np. biologicznych, stosowanych u pacjentów z nieswoistymi zapalnymi chorobami jelit. Może się to objawiać np. pod postacią ciężkiej łuszczycy. Dlatego współpraca między lekarzami różnych specjalności jest bardzo potrzebna. Dotyczy to także pacjentów po przeszczepach różnych narządów.  Z powodu immunosupresji częściej pojawiają się różnego rodzaju nowotwory skóry czy inne zmiany skórne, które powinny być wcześnie diagnozowane i leczone.

Co Pani sądzi o reklamach różnych „cudownych środków”, np. na afty, które przecież mogą być oznaką groźnych chorób?

Do reklam najlepiej podchodzić z rezerwą. Gdy boli nas np. ząb albo mamy jakieś zmiany na skórze, trzeba iść do lekarza. Bo może się zdarzyć, że pacjent ma np. ząb zgorzelinowy i bierze środki przeciwbólowe, zamiast iść do stomatologa. Może się to skończyć ciężką, toksyczną nekrolizą naskórka,  która nieleczona prowadzi do śmierci. Mamy takich pacjentów.

Czy pacjenci zarzucają stosowanie leków, gdy poczują się lepiej?

Bywa różnie. Są pacjenci, którzy wiedzą niemal wszystko na temat swojej choroby i to my lekarze musimy się starać, żeby być zawsze o krok przed nimi. Ale są też i tacy, którzy przerywają terapię, bo poczuli się dobrze, a potem wracają do nas z powodu nawrotu choroby. 

Chętnie leczymy się dziś za pomocą Internetu…

Owszem, zdarza się, że pacjent wchodzi do gabinetu i mówi: „Dzień dobry pani doktor! Mam trądzik różowaty i chciałbym, żeby pani zapisała mi to i to”. Mam jednak nadzieję, że tacy pacjenci przychodzą do lekarza nie tylko po to, by zweryfikować informacje znalezione w Internecie, ale też zasięgnąć porady.

Jak skóra daje znać o chorobie?

Na przykład przy nieswoistych zapalnych chorobach jelit często występuje wspomniany już rumień guzowaty (czerwone, bolesne, ocieplone zmiany na podudziach, czasem też na ramionach i przedramionach).

Inne groźne choroby dermatologiczne, związane z zaburzeniami gastroenterologicznymi, to piodermia zgorzelinowa, zespół Sweeta czy cała grupa schorzeń paraneoplastycznych świadczących o zmianach nowotworowych w przewodzie pokarmowym. Jest też wiele zmian związanych z przebiegiem takich chorób jak cukrzyca, np. necrobiosis lipoidica (zanikowe zmiany na podudziach, obrzęk rąk, twarda skóra, której nie można ująć w fałd). Tak więc skóra sama podpowiada, gdzie szukać diagnozy.  

W jaki sposób można ograniczyć ryzyko rozwinięcia choroby dermatologicznej na podłożu bakteryjnym czy wirusowym?

Ryzyko zakażenia związane jest z przerwaniem ciągłości skóry. Dlatego w przypadku np. zranienia czy innego urazu potrzebne są preparaty odkażające lub choćby plaster, który pozwala uniknąć nadkażenia bakteryjnego. Innym problemem są choroby wirusowe, np. opryszczka, na które cierpi spora część społeczeństwa. Przy okresowym spadku odporności (np. z powodu silnego nasłonecznienia, przemarznięcia), wirus ten aktywuje się. Należy zatem wystrzegać się takich sytuacji.

Poza tym profilaktyka chorób skórnych mieści się w ramach ogólnych zaleceń zdrowotnych. Ważny jest po prostu zdrowy tryb życia, w tym zdrowa dieta, np. śródziemnomorska, oraz systematyczna i rozsądna aktywność fizyczna, dostosowana do naszych możliwości.

Czytaj więcej

Komentarze
To cię zainteresuje