Czytasz: Chleb wypiekają z miłością i tradycjami w piecu, który ma 150 lat!

Chleb wypiekają z miłością i tradycjami w piecu, który ma 150 lat!

W tej katowickiej piekarni kochają tradycje. Chleb pieką na oczach klientów. A jeśli wieczorem zachce się nam świeżego pieczywa, zapukajmy. Piekarz sprzeda nam gorący bochenek.

Jeśli jesteśmy na ulicy, przy której znajduje się katowicka piekarnia Rother&Hebda, to pod same drzwi doprowadzi nas zapach świeżo pieczonego chleba. Trafimy tam z zamkniętymi oczami. Karłowicza to jedna z ulic katowickiego Wełnowca. To tutaj, pod numerem 16, od 1978 roku działa piekarnia.

Wygrał w lotka i... kupił piec

Wszystko zaczęło się od Fryderyka Rothera, który był cukiernikiem i pracował w Hotelu Silesia. Miał też swoją słabość. Każdego dnia grał w Totolotka. Codziennie powtarzany rytuał w końcu zaowocował wygraną. Fryderyk trafił „piątkę” i wygrał pokaźną sumę pieniędzy. Postanowił je zainwestować i… znalazł stary piec. Piec miał wtedy 110 lat i był opalany drewnem, co sprawiało, że chleb pachniał wyjątkowo. Zapach pieczywa unosił się po całym Wełnowcu. Mieszkańcy okolicy przychodzili po świeże pieczywo i stali w gigantycznych kolejkach.

Rother z żoną mieli pełne ręce roboty. Zdarzało się, że w piekarni jedli i spali, żeby nie tracić czasu na dojście do pracy. Zatrudniali piekarzy do pomocy, a świeży chleb lądował w siatkach mieszkańców okolicy. W stanie wojennym to wojsko przyjeżdżało ciężarówkami po wypieki Rotherów.

- Dziadek miał charakter. Pochodził z ubogiej rodziny, do wszystkiego doszedł sam. Pasjonował się podróżami, zjeździł cały świat. Miał bardzo otwarty umysł – mówi Maciej Brewor, współwłaściciel piekarni.

Jak połączyły się historie Rotherów i Hebdów

Miłość do podróżowania Fryderyk zaszczepił swojej wnuczce. Żaneta Hebda jest stewardessą. Jest też żoną Macieja i córką Wiesława Hebdy. Bo historia Rotherów związana jest także z rodziną Hebdów. Karina, córka Fryderyka wzięła ślub z Wiesławem Hebdą, który był sportowcem i grał w piłkę ręczną. Do zawodu piekarza przyuczał go teść. I tak Hebda został mistrzem piekarskim i poświęcił się temu miejscu. Piekarnię przejął, gdy Fryderyk odszedł na emeryturę.

Dziś, Wiesław Hebda prowadzi lokal z Maciejem Breworem. Ten wżenił się w piekarnictwo, choć z zawodu jest prawnikiem.

- Ale to nie była moja droga, choć początkowo nie chciałem się do tego przyznać. W tym czasie poznałem Żanetę, której rodzice mieli piekarnię. A moi znajomi otwierali wtedy knajpę – opowiada Maciej.

Katowice zakochały się w ich pieczywie 

Kolega, który otwierał lokal potrzebował… bułek do hamburgerów. I tak, w piekarni Rother&Hebda zaczęli wypiekać takie pieczywo. Brewor rzucił więc pracę prawnika i zaczął rozkręcać biznes Hebdów.

- Wsiadłem w auto i zacząłem rozwozić nasze pieczywo po katowickich knajpach. Dziś współpracujemy z około setką lokali, które zaopatrujemy w wypieki – dodaje. Wśród nich Cooler, Aioli i Kafej.

W piekarni, na co dzień, dostaniemy chleb pszenny i żytni na zakwasie. Pieczywo jest robione według tradycyjnej receptury i bez ulepszaczy. Półki uginają się pod ciężarem ciepłych bochenków. Są też bułki i rogale. Dostaniemy słodkie wyroby, jak babeczki, szarlotki, kruche z truskawkami latem i sernik z brzoskwiniami zimą. Ten ostatni znika z talerza do ostatniego okruszka.

"Nie uciekamy od tradycji, bo z niej się wywodzimy"

Co ciekawe, zaplecze piekarni jest otwarte. Każdy może zobaczyć jeszcze białe bochenki, które za chwilę wylądują w piecu.

- Mamy kuchnię na widoku, niczego nie ukrywamy. Nie dodajemy chemii, wszystko jest naturalne. Nie uciekamy od tradycji, bo z niej się wywodzimy. A tradycję trzeba podtrzymywać – tłumaczy Maciej.

Miłośników pieczywa od Hebdów nie brakuje. Kolejki się ustawiają nie tylko w tłusty czwartek. Produkcja trwa non stop.

A jeśli późnym wieczorem, już po zamknięciu lokalu, przypomni się nam, że nie mamy chleba, możemy podejść do piekarni. Zapukamy, a jest prawie pewne, że piekarz otworzy drzwi i sprzeda chleb, który właśnie wyszedł z pieca.

Czytaj więcej