Czytasz: Chciał być pilotem. Zdjęcia z góry mu to rekompensują

Chciał być pilotem. Zdjęcia z góry mu to rekompensują

Z lotnictwa nic nie wyszło, ale kiedy na Śląsku pojawiły się pierwsze drony, już wiedział, że to coś dla niego. Efekt? Sami zobaczcie!

Był w technikum, kiedy pojawiły się marzenia o lotnictwie. - Planowałem iść do wojska i tam rozwijać się w swoim zawodzie - wspomina 28-letni chorzowianin Grzegorz Kośmider. Niestety, nic z tego nie wyszło. - Zdrowie nie pozwoliło mi na to, by dostać wymaganą kategorię. O marzeniach musiałem zapomnieć - mówi Kośmider.

Składak z doczepianą kamerką sportową

Nie na długo. Gdy na śląskim niebie zaczęły pojawiać się pierwsze drony (- A właściwie Bezzałogowe Statki Powietrzne (BSP) – zaznacza pan Grzegorz), marzenie o lataniu odżyło. - W głowie zapaliła mi się lampa. Dlaczego nie spróbować? - wzrusza ramionami na to wspomnienie.

I opowiada jak zabrał się do konstruowania swojego pierwszego drona. - To był „składak” z dołączoną kamerą sportową GoPro. Model dość prosty, z wieloma wadami i ograniczonym zasięgiem, co zresztą szybko zaczęło być dość frustrujące – uśmiecha się Kośmider.

Potencjał prawdziwego „latającego aparatu fotograficznego” odkrył dopiero po zakupie prawdziwego BSP. Wtedy wszystko się zaczęło.

Hit znad stadionu

Był prawdopodobnie pierwszą osobą, która wykonała zdjęcie Stadionu Śląskiego po remoncie, w pełnym oświetleniu płyty. Zdjęcie stało się hitem, a Kośmider zdobył 2 miejsce w konkursie „Stadion Śląski w Obiektywie” - Głosowała publiczność - podkreśla fotograf.

Dodaje, że szczególnie ciekawie z góry prezentuje się też „Śląskie Las Vega”, czyli ścisłe centrum Katowic, - Różnokolorowe oświetlenie rynku sprawia wrażenie jakbyśmy byli w zupełnie innym miejscu – zaznacza Kośmider.

Czarny Śląsk? Raczej gra świateł i kolorów

Niedaleko rynku z jest z kolei Międzynarodowe Centrum Kongresowe – jedno z ulubionych miejsc lokalnych „droniarzy”. - Oprócz gry świateł Górny Śląsk to także ciekawe kształty i symetria. Przykładem może być Muzeum Śląskie, gdzie piękna mozaika utworzona z zieleni zaskoczyła niejednokrotnie swoimi kolorami - przyznaje chorzowianin. Dodaje, że wbrew pozorom nasz „czarny Śląsk” z lotu ptaka potrafi wprowadzić w osłupienie. - Restrukturyzacja terenów poprzemysłowych w regionie sprzyja wizerunkowi wielu miast. A ja mam przyjemność to oglądać i dzielić się widokami - mówi pan Grzegorz.

Jak malowany. Zdumiewa precyzja

Co widziane z góry zaskoczyło go najbardziej? - Dużo. Chyba najbardziej Ogród Papieski w Inwałdzie – mówi Kośmider. I dodaje: - Spacer po ogrodzie pozostawia wiele miłych wspomnień, jednak nic tak nie zdumiewa jak precyzja jego wykonania. Wznosząc się w powietrze można ujrzeć przepiękny obraz Św. Jana Pawła II – uśmiecha się chorzowianin. Nie ukrywa, że dziś konkurencja w powietrzu jest duża. - Ja szukam miejsc niedostępnych dla przeciętnego mieszkańca. Niedawno mogłem zajrzeć na przykład do kominów Elektrociepłowni Szombierki, czy też spojrzeć na osiedle Tysiąclecia z góry by rozwiązać zagadkę z dzieciństwa – skąd wzięła się nazwa „kukurydze” - uśmiecha się Kośmider.

Czytaj więcej