Czytasz: Burza po tekście o "tępych naziolach"

Burza po tekście o "tępych naziolach"

Dlaczego tylko na Śląsku politycy milczą?

Po tekście Kamila Durczoka, ostro potępiającym milczenie śląskich elit w sprawie ekscesów faszystów z Wodzisławia, w sieci rozpętała się burza. I słusznie, bo kiedy cała Polska grzmi, oburzona tym, co zdarzyło sie na Śląsku, regionalni liderzy nabrali wody w usta. Wywołani do tablicy przez Durczoka, reagują różnie. Są tłumaczenia, jest krytyka, pojawia się także próba bagatelizowania "występu" nazistów, pokazanego w przerażającym reportażu Superwizjera TVN. Poniżej teksty i komentarze, jakie pojawiły się po tekście "Zrobiliście nam krzywdę, tępi naziole".

Gorzelik: Większym problemem są "wybrańcy"

Jerzy Gorzelik zapewnia, że swój stosunek do nazizmu wyrażał wielokrotnie i nie widzi powodu, żeby robić to w tych okolicznościach. Zdaniem lidera RAŚ dużo większym problemem są przedstawiciele regionu wybierani w wyborach, "którzy głoszą poglądy bliższe hasłu >>Ein Volk, ein Reich, ein Fuehrer<<, nie demaskując się przy tym wymachiwaniem flagą z hakenkrojcem". 

- Zdecydowanie większą szkodę, także wizerunkową, niż kilku oszołomów obchodzących w krzakach urodziny Hitlera, przynoszą regionowi niektórzy jego wybrańcy, cieszący się nierzadko całkiem sporym poparciem społecznym. Pierwszymi zajmie się prokurator, tych drugich wybiorą pewnie ponownie. Polecam autorowi ponowne przemyślenie hierarchii problemów i zagrożeń - pisze Jerzy Gorzelik w odpowiedzi na felieton Kamila Durczoka

Za prawdziwe niebiezpieczeństwo uważa "nacjonalistyczną mobilizację mas pod wyłącznie pozytywnie wartościowanym, polskim sztandarem".

- Za flagą ze swastyką nie pójdą dziś tłumy. A za polską flagą tak - ziejąc nienawiścią do obcych i widząc w sobie naród panów, powołany np. do rechrystianizacji Europy - ocenia Gorzelik 

Szerzej sprawę skomentować mają należacy do RAŚ radni Sejmiku Województwa Śląskiego. W odpowiedzi na felieton postanowili zorganizować konferencję prasową. Ta odbędzie się dziś o 10:00.

- W imieniu klubu radnych Ruchu Autonomii Śląska w sejmiku województwa śląskiego zapraszamy na briefing prasowy poświęcony - ujawnionej przez media – sprawie neonazistów z Wodzisławia Śląskiego - pisze Janusz Dubiel, rzecznik Śląskiej Partii Regionalnej

Franki: Uczmy się Śląska wielokulturowego, otwartego i przyjaznego

W innym tonie wypowiada się Grzegorz Franki, lider Związku Górnośląskiego, który przesłał do redakcji swoje oświadczenie.

„Bycie Ślązakiem to nie tylko powód do dumy. To też obowiązek” – napisał dziś redaktor Kamil Durczok ganiąc  przy tym, między innymi mnie, że do tej pory nie wyraziłem swojego protestu przeciw temu, co pokazał w sobotni wieczór TVN. Oczywiście, zgadzam się: bycie Ślązakiem to też obowiązek, a zachowania takie, jakie zobaczyć można było w reportażu Superwizjera każdy Ślązak powinien bezwzględnie potępiać.

Ale czy samo potępianie, choćby w najmocniejszych słowach użytych do sformułowania najwznioślejszych oświadczeń, albo pikietowanie z użyciem najgłośniejszych szczekaczek i największych transparentów wyeliminuje z przestrzeni publicznej neonazizm, nienawiść na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym czy wyznaniowym? Nie, nie wyeliminuje.

Stać nas na zabranie głosu, gdy jakiś starzyk z rozrzewnieniem w głosie mówi przy swoich wnukach: „ja, za Adolfa to bół ordnung” i jest to wszystko, co ma do przekazania kolejnym pokoleniom w kwestiach historycznych? Wiem, dziadek nie ma złych intencji. Złą intencją byłoby zarzucanie mu, że szerzy w ten sposób nazizm, ale czyż dzisiejszej młodzieży nie trzeba pewnych rzeczy tłumaczyć wprost jak krowie na pastwisku?

Żadnego z pasażerów tramwaju nie było stać na choć jedno słowo, gdy pewna elegancka pani ni stąd, ni zowąd zwróciła się do żony mojego przyjaciela (oboje pochodzą z Kirgizji) podróżującej z ich kilkumiesięcznym dzieckiem: „ty brudna szmato”.

Nikt z przechodniów nie reagował, gdy w Czechowicach-Dziedzicach prawdziwi Polacy oblepiali bar mojego kolegi Egipcjanina napisami: „Polska dla Polaków” i „Polska wolna od islamu”.

Nie znalazł się żaden odważny, aby obronić czarnoskórego gościa odwiedzającego mojego znajomego w Katowicach, gdy razem chcieli wejść do jednego z lokali na Mariackiej, a ochroniarz normalnie wypłacił mu z liścia.

I tak mógłbym pisać do rana…

Wśród cech, które od pokoleń były wyznacznikiem  górnośląskiej tożsamości, Deklaracja Związku Górnośląskiego wymienia tolerancję i otwartość kulturową. Trzeba pracy u podstaw. Trzeba uczyć najmłodszych tolerancji i otwartości. Trzeba mówić dzieciom, że inny nie znaczy obcy, ani gorszy.

Jako członkowie najstarszej i największej organizacji regionalnej na Śląsku staramy się wdrażać te wartości nie tylko w naszych rodzinach, ale też naszej działalności społecznej, głównie w przedsięwzięciach dedykowanych młodzieży. Elementów tolerancji i wielokulturowości nie brakuje w Śląskim Turnieju Debat Oksfordzkich, na Olimpiadzie Wiedzy o Górnym Śląsku, czy też w całej masie mniejszych wydarzeń.

Wszyscy musimy ciągle uczyć się Śląska, ale tego najlepszego: wielokulturowego, otwartego, przyjaznego. Jeśli dobrze odrobimy tę lekcję, to z pewnością mniej będziemy musieli później protestować.

Wojewoda i marszałek milczą

Chociaż wydarzenia z Wodzislawia poruszyły liderów politycznych w całym kraju, wciąż  w sprawie głosu nie zabrali przedstawiciele władz wojewódzkich. Ani marszałek Wojciech Saługa, ani wojewoda Jarosław Wieczorek nie odnieśli się publicznie do wydarzeń w Wodzisławiu Śląskim oraz doniesień o kolejnych przypadkach propagowania nazizmu w innych częściach województwa

Czytaj więcej