Czytasz: Broniarz: "Rząd nie powinien lekceważyć nauczycieli. Stąd decyzja o strajku"

Broniarz: "Rząd nie powinien lekceważyć nauczycieli. Stąd decyzja o strajku"

Związkowcy podkreślają, że ogłosili strajk z wyprzedzeniem, żeby dać czas rządowi na spełnienie ich postulatów.

- Systemowi oświaty grozi zapaść, ale nie z powodu planowanego strajku, lecz z powodu niskich pensji i zbyt małych nakładów państwa na edukację. W szkołach i przedszkolach zaczyna brakować nauczycieli, ponieważ są zmuszeni podejmować pracę poza oświatą. Robią to, bo nie są w stanie utrzymać swoich rodzin z nauczycielskich pensji. To już ostatni dzwonek, by zadbać o edukację - pisze Sławomir Broniarz w oświadczeniu ZNP.

Do 25 marca potrwa referendum strajkowe zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.Strajk w oświacie ma się rozpocząć 8 kwietnia. Sławomir Broniarz podkreśla, że oZNP ogłosiło strajk z 35-dniowym wyprzedzeniem, by dać rządowi czas na spełnienie postulatów i rozwiązanie problemów, o których mówią nauczyciele i pracownicy niebędący nauczycielami.

- Od czasu ogłoszenia terminu strajku, czyli od trzynastu dni, nie usłyszeliśmy od rządu żadnych nowych propozycji poza obraźliwymi wypowiedziami pod adresem nauczycieli i próbą pokazania, że protestujących pedagogów można zastąpić osobami spoza szkoły - pisze Sławomir Broniarz w oświadczeniu ZNP. - Nikogo nie zaskakujemy. Uprzedzamy o tym, kiedy rozpocznie się strajk. Mówimy, na czym on polega (na niewykonywaniu pracy) oraz o jego możliwych konsekwencjach. Informujemy także o tym jak ważna jest rola nauczycieli w systemie edukacji, że to nasza praca ma wpływ na wyniki uczniów czy na uzyskanie promocji do następnej klasy. Podkreślamy, że rząd nie powinien lekceważyć nauczycieli.Stąd decyzja o strajku. Czy mamy inny wybór, kiedy wszystkie możliwości już wyczerpaliśmy?

ZNP podkreśla, że determinacja środowiska jest ogromna. Sam strajk to już przede wszystkim "protest o godność i o lepszą przyszłość edukacji". Sławomir Broniarz zaznacza, że protest środowiska oświatowego trwa już od trzech lat, jednak rząd go bagatelizował i - jego zdaniem - nadal bagatelizuje.

ZNP przypomina jakie wydarzenia doprowadziły do podjecia decyzji o strajku. 18 października 2016 r. Zarząd Główny ZNP zdecydował o rozpoczęciu akcji protestacyjnej. Powodem był „brak zwiększenia nakładów na oświatę, w tym brak podwyżek płac pracowników oświaty”. Organizowano wtedy wielotysięczne manifestacje, pikiety i marsze (w tygodniu i w soboty). Strajk odbył sie także w marcu 2017 r.

- W ramach dialogu społecznego braliśmy udział w konsultacjach i opiniowaniu, zebraliśmy podpisy pod obywatelską inicjatywą „Pensje nauczycieli z budżetu państwa”. Wielokrotnie prosiliśmy premiera o podjęcie rozmów, a prezydenta o mediacje.
Z każdym kolejnym miesiącem frustracja lekceważonego środowiska narastała. Zaczęły się pojawiać oddolne formy protestu.
Po negocjacjach z MEN, podczas których usłyszeliśmy, że w budżecie nie ma pieniędzy, 10 stycznia 2019 r. rozpoczęły się procedury sporu zbiorowego: składanie żądań, rokowania i mediacje - podkreśla Broniarz.