News

Biegacza z Pilska uratowała żona

- Gdyby nie jej telefon do GOPR, nie mielibyśmy szans uratować pana Jakuba - mówi prof. Andrzej Bochenek, kardiochirurg PAKS

38-letni biegacz, który zaginął w minioną środę na Pilsku, odnaleziony następnie przez beskidzkich goprowców w stanie głębokiej hipotermii, uratowany został przez lekarzy Polsko-Amerykańskich Kinik Serca w Bielsku-Białej. 

 - Pan Jakub życie zawdzięcza przede wszystkim swojej żonie, która wcześnie wezwała pomoc i doskonale wyszkolonym goprowcom, którzy dysponowali profesjonalnym sprzętem do resuscytacji. To ważne, bo pacjent znaleziony został z zatrzymaną akcją serca. Naprawdę miał szczęście, w jego przypadku czas był kluczowy - mówi prof. Andrzej Bochenek, kardiochirurg PAKS.

 

O godzinie 18.30 tydzień temu w środę lekarz dyżurny Oddziału Kardiochirurgii został telefonicznie powiadomiony o transporcie pacjenta w głębokiej hipotermii. Rozpoczęto skoordynowane przygotowanie zespołu oraz stanowiska w warunkach OIOM-u do przyjęcia chorego - opowiada prof. Andrzej Bochenek.

- Pogoda nie nadawała się do lotów helikoptera, gdyby nie nasza klinika PAKS w Bielsku-Białej, świetnie wyposażona, będąca częścią systemu skoordynowanego ratownictwa medycznego, pacjent nie miałby szans dotrzeć do innego ośrodka - tłumaczy prof. Bochenek.

Pierwsza odczytana w oddziale temperatura ciała pacjenta wynosiła 20,9 °C. Przy przyjęciu chory został zaintubowany i wentylowany mechanicznie, w trakcie masażu pośredniego serca systemem kompresji klatki piersiowej z powodu zatrzymania krążenia w mechanizmie migotania komór.

- Wiedzieliśmy po rozmowie z jego żoną, że pacjent wyszedł z domu o godzinie 10.30 biegać, a następnie zamierzał wejść na szczyt Pilska. O godz. 13.12 po raz ostatni kontaktował się  telefonicznie  z żoną, podając informację, że jest na szczycie i z powodu śnieżycy będzie schodził szlakiem po stronie słowackiej. Niestety po 1,5 godzinie nie przybył we wskazane wcześniej miejsce. Około godziny 15.00 żona powiadomiła ratowników z Górskiego Ochotniczego Pogotowia  Ratunkowego, którzy natychmiast podjęli akcję i szybko odnaleźli pacjenta o godzinie 16.00- opowiada prof. Bochenek.

O godzinie 19.25, pan Jakub został podłączony do systemu wygrzewanie pozaustrojowego, przy pomocy systemu krążenia pozaustrojowego, tzw. ECMO. Po ogrzaniu go do temperatury 30°C (godzina 20.40) wykonano pierwszą skuteczną defibrylację serca, uzyskując powrót miarowego rytmu.

W momencie uzyskania pomiaru temperatury głębokiej na poziomie 35,5°C (godzina 22.40) zdecydowano o zakończeniu terapii systemem ECMO. Pacjenta, pozostawionego nadal w śpiączce farmakologicznej, zaintubowanego i wentylowanego mechanicznie, ogrzewano teraz ciepłym, suchym powietrzem. 

26 lutego o godzinie 9.00 wyłączono leki podtrzymujące śpiączkę farmakologiczną, a następnie ekstubowano pacjenta. 

-Teraz musieliśmy już tylko czekać, kolejne narządy podejmowały pracę, ale najważniejsze, by zaczął pracować mózg. Pierwszy logiczny kontakt słowny nawiązano z nim około godziny 14.00. Stan pacjenta z godziny na godzinę ulegał znaczącej poprawie  -  mówi prof. Bochenek.

Pana Jakuba czeka jeszcze rehabilitacja, ale już teraz szykuje się do powrotu do domu.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle