Czytasz: Biblia... po eskimosku
Jest wersja w języku macedońskim, po szwedzku wydana w 1766 roku, a nawet miniaturowa - do żołnierskiej kieszeni. Wiecie, że burmistrz Radzionkowa kolekcjonuje biblie?

Wszystko z miłości do książek. - Wracając z technikum do domu, niemal codziennie odwiedzałem księgarnię przy bytomskim dworcu – wspomina Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa. Pierwsze kolekcjonerskie egzemplarze Pisma Świętego zdobył na początku lat 80. - Były w języku rosyjskim. Produkowane na Zachodzie, by przeszmuglować je na teren byłego ZSRR – wspomina. - Nie sądziłem, że staną się początkiem kolekcji. Kupiłem je głównie po to by trenować rosyjski. Nigdy nie byłem w tym zbyt dobry – przyznaje z uśmiechem burmistrz.

Klucz to język

W większości łączy je charakterystyczny cienki, bibułkowy papier. I oczywiście treść, choć jest w ponad 90 różnych językach. Łącznie Gabriel Tobor ma już ponad 200 egzemplarzy Pisma Świętego. Najstarsze po szwedzku, wydane w 1766 roku. - Nie nastawiam się jednak na starodruki. Są drogie, a po wtóre chyba z obawą trzymałbym je u siebie w domu. Kluczem do mojej kolekcji jest język – przyznaje.

Nowy Testament w moro

Po katalońsku (wysłane burmistrzowi przez tamtejsze polsko-katalońskie stowarzyszenie), w kilku językach urzędowych RPA (jedno z nich przywiezione z podróży służbowej syna kuzynki), inne po frankońsku, macedońsku, a nawet...eskimosku (literki do złudzenia przypominają trójkąty, „ptaszki” i fale). W kolekcji włodarza Radzionkowa jest też wyjątkowy przekład Nowego Testamentu. W popularnym angielskim, ale o wyjątkowym przeznaczeniu. - To miniaturowa wersja, która miała idealnie zmieścić się do kieszeni mundury amerykańskiego żołnierza – pokazuje na malutką księgę z okładką w charakterystyczne czarno-brązowo-zielone plamy.

Biblia po śląsku

- Do niedawna myślałem, że do setki nie dobiję. Ale Pismo Święte to przecież najpopularniejsza i najczęściej tłumaczona na języki narodowe, a nawet gwary księga – mówi Gabriel Tobor. Samych polskich egzemplarzy ma już ponad 30. Wśród polskich wyróżnia się to po zakopiańsku, łużycki i kaszubsku. - Kilka lat czekałem na wydanie tego ostatniego - przyznaje Tobor. Półtorej roku temu odważył się na to, na co jeszcze nikt. Zaczął tłumaczyć Nowy Testament na śląską gwarę. Skończył kilka dni temu. Teraz burmistrzowski przekład czeka na korektę i pierwsze wydanie.

Czytaj więcej