Czytasz: Strajk włoski w handlu
Pracownicy kilku sieci handlowych 2 maja protestowali przeciw obecnym warunkom pracy. Protest nie był uciążliwy dla klientów.

Z powodu niskich wynagrodzeń oraz fatalnych warunków pracy protestowali pracownicy kilku tysięcy sklepów z całej Polski. Akcja daje efekty i będzie kontynuowana - uważa szef handlowej Solidarności Alfred Bujara. Jedna sieć już zaproponowała podwyżki pracownikom.

 

Wtorkowa akcja polegała na przesadnie skrupulatnym i dokładnym wykonywaniu powierzonych obowiązków przez pracowników i przestrzeganiu obowiązujących w danym sklepie procedur - wskazał Bujara.

- Już teraz mogę powiedzieć, że akcję widać w całej Polsce - powiedział. Dokładne dane o liczbie sklepów Solidarność poda w przyszłym tygodniu.

 

 

 

W woj. śląskim wtorkowy protest w sieciach handlowych miał przede wszystkim formę akcji informacyjnej, nie był uciążliwy dla klientów. Jak powiedział Mariusz Włodarczyk z Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność, przed wieloma dużymi centrami handlowymi związkowcy rozdawali ulotki informujące o powodach protestu, z przeprosinami za ewentualne niedogodności.

 

 

 

powód protestu - niskie wynagrodzenia i fatalne warunki pracy

Pracownicy handlu zdecydowali się zorganizować protest z powodu niskich wynagrodzeń oraz fatalnych warunków pracy. Skarżą się przede wszystkim na przeciążenie pracą, wynikające ze zbyt małej liczby pracowników zatrudnionych w poszczególnych sklepach. A na pracowników nakładane są kolejne obowiązki, co nie pociąga za sobą wzrostu wynagrodzeń - czytamy w ulotce Solidarności.

- Sieci handlowe chwalą się w mediach podwyżkami płac, ale są one bardzo niewielkie i nie odpowiadają oczekiwaniom załogi - powiedział Bujara. 

 Związkowcy wskazują, że od lat kierują apele do Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, zrzeszającej największe zagraniczne sieci handlowe, o podjęcie dialogu na poziomie branżowym. Niestety, pozostają one bez odpowiedzi ze strony pracodawców.

Czytaj więcej