Czytasz: Barbarzyński bieg na skocznię w Wiśle

Barbarzyński bieg na skocznię w Wiśle

W sobotę kilkuset śmiałków zaatakowało skocznię w Wiśle Malince w morderczym biegu Barbarian Hill. To już druga edycja tych zawodów, w których startujący nie bez powodu nazywają siebie barbarzyńcami.

Krew, pot i łzy – takie słowa najlepiej opisują to, z czym w sobotnie popołudnie musieli zmierzyć się ci, którzy zdecydowali się pobiec w Barbarian Hill.

To wyjątkowe wydarzenie, bo kibice zgromadzeni pod skocznią imienia Adama Małysza w Wiśle, wpatrzeni są nie w belkę startową, na której za chwilę ma zasiąść ich idol, lecz na zawodników wdrapujących się po stromym obiekcie do skoków narciarskich.

Celem było nie tylko osiągnięcie jak najlepszego czasu, ale przede wszystkim walka z własnymi słabościami, które podczas tych zawodów bardzo mocno dawały się we znaki startującym.

Zawodnicy mieli do pokonania 250 metrów pod kątem nachylenia 35 stopni oraz w palącym słońcu. Startowano w czterech  falach, a dwie kobiety i dwóch mężczyzn z każdej fali oraz dziesięć kobiet i mężczyzn z najlepszymi czasami, kwalifikowało się do biegu finałowego.

Barbarian Hill to zawody, podczas których uśmiech z twarzy barbarzyńców schodzi już po kilku przebiegniętych metrach. Na buli, zawodnicy zaczynają odczuwać nie tylko wzmagające się zmęczenie, ale i specyficzny posmak krwi w ustach i trudności ze złapaniem oddechu. Wypracowana przewaga w pierwszej części biegu, pozwala na osiągnięcie lepszego wyniku, bowiem na schodach wzdłuż rozbiegu, ciężko jest kogokolwiek wyprzedzić.

O tym, że było naprawdę ciężko świadczyć może fakt, iż w biegu finałowym nie zdecydowało się wziąć udział kilku mężczyzn, a wśród kobiet na linii startu pojawiła się tylko garstka z zakwalifikowanych. Wbiec na sam szczyt było sporym wysiłkiem, a co dopiero pokonanie tej samej drogi po raz kolejny.

Na szczęście na mecie na zawodników czekała woda oraz zimna podłoga, na której wszyscy z chęcią leżeli, sapiąc wniebogłosy.

Z perspektywy najszybszej kobiety tegorocznej edycji – było warto, ale czy fajnie? Z pewnością to nie zabawa, ale barbarzyński wysiłek we wspaniałej atmosferze, wśród niezwykle pozytywnych ludzi.

Czytaj więcej