Czytasz: Bakterie kałowe na autyzm?

Bakterie kałowe na autyzm?

Obiecujące wyniki badań. Czy lekarstwo na mózg tkwi w jelitach?

Tematem nr 1 w Stanach Zjednoczonych są właśnie wyniki badań, jakie uzyskali naukowcy z Arizona State University, Northern Arizona University,  Ohio State University, oral University of Minnesota na temat wpływu bakterii jelitowych na autyzm dzieci.  Opublikowali je w czasopiśmie Microbiome. Stwierdzili, że po przeszczepach bakterii kałowych od zdrowych dawców zaobserwowali pozytywny wpływ bakterii jelitowych na funkcje poznawcze mózgu chorych na autyzm dzieci.

- Wyniki były bardzo atrakcyjne - powiedział James Adams, dyrektor Arizona State University  i autor badania, w komunikacie prasowym. Zauważył jednak, że potrzebne są dalsze badania kliniczne.

Silesion pisał m.in. o tym problemie 16 stycznia br. w wywiadzie z dr Pawłem Grzesiowskim z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji, Ośrodek Badań i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Warszawie, który w Polsce kieruje zespołem zajmującym się przeszczepem kału w celach leczniczych.

We wspomnianym wywiadzie dr Grzesiowski stwierdził, że wiele dzieci z zaburzeniami jelit i rozwoju mózgu ma ciężkie zespoły dysbakteriozy. "Nikt nie wie, dlaczego tak jest, ale wiele wskazuje na to, że są to schorzenia jeszcze z okresu niemowlęcego. U niektórych dzieci po przeszczepach  flory nie tylko poprawiają się funkcje trawienne, ale i poznawcze. To nie znaczy, że się leczą z autyzmu, byłoby nadużyciem takie stwierdzenie, ale ich funkcje poznawcze jednoznacznie się poprawiają, co znaczy, że ta flora jelitowa jednak oddziałuje na mózg."

Dr Grzesiowski poinformował, że Japończycy już dwa lata temu opatentowali  grupę bakterii probiotycznych, które być może uda się wykorzystać w prewencji autyzmu, będą je mogły brać dzieci z grup ryzyka w bardzo młodym wieku, chodzi o bakterie produkujące między innymi kwas γ-aminomasłowy (GABA), organiczny związek chemiczny z grupy aminokwasów, który pełni funkcję głównego neuroprzekaźnika o działaniu hamującym w całym układzie nerwowym. To neuroprzekaźnik odpowiedzialny za dojrzewanie mózgu. Prowadzone są  też eksperymentalne celowane przeszczepy flory bakteryjnej jelit do leczenia immunosupresyjnego, w nowotworach, białaczkach. "Zaczynamy rozumieć, że bakterie, które są w nas, produkują substancje, z których my możemy odnieść korzyść, zaczynamy więc wykorzystywać tak naprawdę te bakterie w tym nowym podejściu do celowanej interwencji, także w obszarze stymulacji neurologicznej. Obsewujemy związki zaburzonej flory bakteryjnej z depresją, ale także w miażdżycy czy chorobach autoimmunologicznych." - stwierdził dr Grzesiowski.

"Wiadomo już, że są bakterie, które produkują neuroprzekaźniki, czyli jeśli ktoś ma niedobór jakiegoś neuroprzekaźnika i my wprowadzimy mu do jelita określoną bakterię, to on zacznie mieć tego neuroprzekaźnika więcej. Jest przecież bezpośrednie połączenie nerwem błędnym między jelitami a mózgiem. To wszystko może obiecywać w przyszłości bardzo interesujące terapie. Nadal jest to jednak metoda polegająca na uzyskaniu filtratu bakterii od zdrowego dawcy, to jest ten problem ograniczający, sprawiający, że nie jest to metoda masowa." - dodał dr Grzesiowski.

 Za pomocą przeszczepu bakterii kałowych leczy się dziś około 15 grup różnych schorzeń, w pierwszej kolejności zakażenia Clostridium difficile i inne dysbakteriozy oraz choroby zapalne jelit. 

Czytaj więcej