Czytasz: Andrus jak gwiazda rocka
03:04
Tyska Mediateka pęka w szwach. Wszyscy zapewne oczekują gwiazdy rocka, albo ważnego polityka? Takie tłumy przyciągnął polski satyryk.

Artura Andrusa nie trzeba przedstawiać. Artysta wielozadaniowy od lat bawi nas swoimi anegdotami, piosenkami oraz wywiadami. Choć na każdą sytuację znajdzie odpowiednią fraszkę, to sam uważa, że to radio, szczególnie to na Myśliwieckiej, najbardziej mu w duszy gra.

- Zajmuję się rozrywką w radiu (...) od niego wszystko się zaczęło i jest nadal dla mnie najważniejsze. Mam nadzieję, że Myśliwiecka będzie długo mi w duszy grała - tłumaczy Andrus.

TYCHY DOBRE MIEJSCE

To była kolejna wizyta Andrusa w Tychach. Nigdy nie zapomni tej pierwszej.

- Jechałem na swój pierwszy występ. Gdzieś się zgubiłem i zapytałem pana przechodzącego “którędy do Tychów?”. Pan popatrzył mi prosto w twarz i zapytał: “ale gdzie w Tychach, do szpitala?”. Potem dowiedziałem się od ludzi, że można do Tychów wjechać od strony szpitala. Ale wpierw wzbudziło to moje zaniepokojenie.

 

ZIELONE PŁUCA WARSZAWY

W życiu artysty ważną postacią była Maria Czubaszek, o żartach której do tej pory pamięta.

- Na Marię Czubaszek mówiło się, że ma zielone płuca Warszawy. Paliła dziennie 3 paczki papierosów mentolowych. Zawsze potrafiła spalić żart. Na przykład, był taki dowcip o pchłach. Brzmiał on tak. Rozmawiają dwie pchły. Jedna pyta drugiej: Gdzie spędziłaś wakacje? Druga odpowiada: na krecie. Dowcip według Marysi brzmiał nieco inaczej: rozmawiają dwie pchły. Jedna pyta drugiej: gdzie spędziłaś wakacje? Druga odpowiada: na Rodos.

RADIOWIEC JAK ROCKMAN

Artur Andrus doczekał się wielu pytań od tyskiej publiczności. Jedna z fanek zażyczyła sobie na święta “takiego fajnego faceta jak Andrus”.

ZOBACZ WIDEO