Czytasz: Apelacja od wyroku za śmierć dzieci w pożarze?

Apelacja od wyroku za śmierć dzieci w pożarze?

Żywieccy prokuratorzy mają wątpliwości, czy kara 3 lat więzienia dla rodziców, którzy nieumyślnie doprowadzili do śmierci synów w pożarze, jest wystarczająca.

W sądzie żądali 5 lat. Zamierzają złożyć apelację – dowiedziała się we wtorek PAP w prokuraturze.

- U podstaw naszej decyzji legł wymiar kary. Wystąpiliśmy już z wnioskiem o sporządzenie uzasadnienia wyroku na piśmie. To jeszcze nie jest apelacja, lecz jej zapowiedź. Po otrzymaniu uzasadnienia dokonamy jego oceny i podejmiemy ostateczną decyzję o odwołaniu – powiedziała szefowa żywieckiej prokuratury rejonowej Agnieszka Michulec.

Sąd rejonowy w Żywcu ogłosił wyrok w minioną środę. Skazał na 3 lata więzienia Damiana M. i jego konkubinę Karolinę K., ojca i matkę 2-letniego Patryka i 11-miesięcznego Krystiana, którzy zginęli w pożarze domu w Rajczy. Rodzice byli oskarżeni za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo i nieumyślne spowodowanie ich śmierci.

Ogień w drewnianym domu, w którym mieszkała rodzina, wybuchł w nocy z 1 na 2 lipca ub.r. Dym obudził Damiana M., który zaczął krzyczeć i uciekać. To wyrwało ze snu Karolinę K., która wybiegła z domu z 4-letnim Oskarem. W domu pozostali Patryk i Krystian. Ojciec próbował po pewnym czasie po nich wrócić, ale wówczas ogień był już zbyt duży. Dzieci zmarły w wyniku zatrucia dymem i oparzeń. Rodzice byli pod wpływem alkoholu. Mieli go we krwi niemal 3 promile.

Prokuratura chciała 5 lat więzienia

Prokuratura domagała się najwyższej możliwej kary w tym przypadku – 5 lat więzienia. Prokurator Piotr Sowa w mowie końcowej wskazywał, że przemawiają za tym okoliczności, w jakich doszło do tragedii, a także postawa rodziców, którzy nie uważali, by zrobili coś złego. - Twierdzili też, że nie byli pijani, choć tak naprawdę byli w stanie upojenia alkoholowego. To ten stan spowodował, że nie byli w stanie racjonalnie myśleć i podjąć działań, jakich oczekuje się od normalnego człowieka, który myśli trzeźwo – powiedział.

Oskarżyciel zwracał też uwagę, że u oskarżonych po śmierci dzieci nie doszło do żadnej refleksji. Przywołał słowa policjantów, którzy półtora miesiąca po pożarze zostali wezwani na interwencję do rodziny.

- Znowu była u oskarżonych libacja alkoholowa. Mieli wtedy pod opieką ocalone dziecko – podkreślił.

Sędzia Olga Kocot-Barabasz, uzasadniając w minioną środę wyrok, podkreśliła, że oskarżeni przez swoje zachowanie sprzeniewierzyli się obowiązkom rodziców, będących gwarantami bezpieczeństwa dzieci. - Doprowadziło to do tragicznego skutku, czyli śmierci dwóch synów – podkreśliła. Wymierzając im jednak karę niższą od żądanej przez prokuraturę, zaznaczyła, że rodzice są ludźmi młodymi i dotychczas niekaranymi. - To kara wystarczająca, by zrozumieli naganność swego zachowania – uzasadniła.

Marek Szafrański (PAP)

Czytaj więcej