News

Pojedynek z "latającym Holendrem", Sonik liderem rajdu

Drugi, najdłuższy etap tegorocznej edycji Abu Dhabi Desert Challenge dał w kość wszystkim zawodnikom.

Rafał Sonik

– Podczas ostatniego Dakaru, zawodnicy na mecie jednego z odcinków przewracali się z motocyklami i zanim ruszyli na biwak, spędzali trochę czasu w samochodach-chłodniach. Dziś było podobnie. Na mecie byłem kompletnie wycieńczony, ale mam też ogromną satysfakcję – przyznał Rafał Sonik, który osiągając drugi czas został liderem zmagań w Emiratach.

Niemal 290 km w temperaturze sięgającej 46 stopni Celsjusza, po trudnym technicznie, piaszczystym terenie, to nie lada wyzwanie. Pomiędzy wydmami, gdzie nie ma choćby najmniejszego przewiewu, żar lejący się z nieba staje się jeszcze bardziej uciążliwy. Co więcej do drugiego etapu motocykliści i quadowcy startowali grupami, a podczas walki ramię, w ramię nikt nie chce odpuścić.

- Po około 70 kilometrach dogoniliśmy Kamila, który wystartował siedem minut przed nami i dalej jechaliśmy już razem. Po kolejnych 90 dojechał do nas Kees Koolen. Startował siedem minut po nas, ale miał założony ładny, szeroki ślad, ułatwiający pościg. W Emiratach dysponuje również piekielnie szybkim quadem - na prostych wyraźnie mi odskakiwał, ale na wydmach doganiałem go i wyprzedzałem. Szkoda, że z powodu wczorajszej awarii nie ma już szans na walkę o podium, bo nasz pojedynek był dziś niezwykle wciągający – przyznał Sonik.

Polak z Holendrem zmieniali się na prowadzeniu i każdy, z całych sił próbował oderwać się od rywala. Z grupy w składzie Sonik, Koolen, Wiśniewski i Stasiaczek, na 40 km przed metą została już tylko pierwsza dwójka. Na metę pierwszy wpadł Polak, ale jego bezpośredni przeciwnik w tym starciu wyruszył na trasę później i odnotował lepszy czas, wygrywając etap.  

- Ta walka dużo nas obu kosztowała, ale żaden nie chciał zrezygnować. Pomyślałem, że skoro jadę z numerem 111, a Tadek Błażusiak nie poddawał się w nawet najbardziej beznadziejnych sytuacjach, to ja też nie mogę rzucić ręcznika. Na mecie byłem wykończony. Skurcze chwytały mnie w barkach, ramionach i nogach, których nie mogłem rozprostować. Wolę nie wiedzieć na jakim tętnie jechałem, ale to był ekstremalny wysiłek – relacjonował krakowianin, który został nowym liderem rajdu.

Wiceliderem Abu Dhabi Desert Challenge jest z kolei Kamil Wiśniewski, który jeszcze bardziej odczuł trudy poniedziałkowej walki. – Kamil na mecie położył się od razu w klimatyzowanym samochodzie. Był wyczerpany. Trzeba przyznać, że dzielny z niego gość i nie łatwo go złamać – przyznał Sonik.

We wtorek rajdowców czeka kolejny trudny dzień i zaledwie o kilometr krótszy odcinek specjalny, na którym znajdą się równie wymagające wydmy. Zmęczenie na pewno będzie już dawać się we znaki…


Abu Dhabi Desert Challenge - wyniki II etapu:
1. Kees Koolen (NED) 4:40.32
2. Rafał Sonik (POL) + 3.57
3. Fahid Al-Musallam (KUW) +20.22
4. Kamil Wiśniewski (POL) +29.45

Abu Dhabi Desert Challenge - klasyfikacja generalna:
1. Rafał Sonik (POL) 9:30.38
2. Kamil Wiśniewski (POL) +25.30
3. Fahid Al-Musallam (KUW) +31.11

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: MODA I URODA