News

600 % więcej. Liczniki Taurona mają wadę?

Nowy licznik i nowe, energooszczędne żarówki. Skutek? Zamiast dodatkowych złotówek w portfelu, 2,5 tys zł niedopłaty. - To jakaś farsa - na Tauron żali się katowiczanka.

Problem z niedawno wymienianym licznikiem katowiczanka Katarzyna Pogorzałek zauważyła w momencie rocznego rozliczenia za prąd. - Ni z tego ni z owego okazało się, że mam 2,5 tys zł niedopłaty – mówi kobieta. Taki rachunek mocno ją zdziwił, ponieważ wcześniej wymieniła żarówki na energooszczędne, w dodatku nie żyła ponad stan. – Wcześniej, przy starym liczniku, moje rachunki opiewały na kwotę 500 zł za rok. Skąd tak wysoka opłata teraz? To 600 proc. więcej niż normalnie! - denerwuje się pani Katarzyna.

Kontrola licznika na oka? „Jedyne” 170 zł

Reklamację i konieczność sprawdzenia prawidłowości działania licznika szybko zgłosiła u dostawcy prądu. I wtedy się zaczęło. - Proszę sobie wyobrazić, że w formularzu inicjującym reklamację trzeba się z góry zobowiązać do zapłaty 170 zł za sprawdzenie urządzenia. W dodatku na „oko”, bo przez pracownika dystrybutora energii. Ekspertyza licznika po zdemontowaniu miała mnie kosztować już 370 zł – oburza się Pogorzałek. I wylicza: - 2,5 tysiąca nadpłaty, 500 zł rata za kolejne dwa miesiące (red: wcześniej zaliczkowo za prąd płaciła od 90-110 zł w okresie dwumiesięcznym), 170 zł za wstępną i 350 zł – profesjonalną diagnostykę licznika. Łącznie daje to kwotę 3 520 zł. Nie do udźwignięcia przez zwykłego śmiertelnika! – mówi pani Katarzyna.

Wada „cewki Rogowskiego”

Katowiczanka twierdzi, że wskazana przez Tauron procedura reklamacji „nosi znamiona mataczenia prewencyjnego”. Nie chcąc dawać za wygraną, szczególnie zaś dowiedzieć się, co spowodowało takie nabicie rachunku, zgłosiła się do Urzędu Regulacji i Energetyki. Czeka na status poszkodowanej przez dystrybutora energii. Uważa, że winna jej problemom musi być tzw. „cewka Rogowskiego”. Zaznacza, że specjaliści z zakresy energetyki twierdzą, że liczniki z taką cewką mogą się mylić. „Naukowcy z Universiteit Twente dowodzą, że cyfrowe liczniki poboru energii kilkukrotnie zawyżają jej zużycie (red. chodzi głównie o modele z cewką Rogowskiego). Niestety coraz częściej stosowane są one również przez polskich dostawców prądu” - podaje portal wolnosc24.pl.

Normy są spełnione

Co na to dystrybutor prądu? Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy spółki Tauron Dystrybucja, twierdzi, że zastrzeżenia katowiczanki nie są związane ze słynną już cewką. - Licznik założony w mieszkaniu klientki jest licznikiem bocznikowym – zaznacza Zimnoch. Dodaje, że mierniki energii elektrycznej, kupowane i instalowane w Polsce, niezależnie od zastosowanego rozwiązania konstrukcyjnego i metody pomiaru, spełniają unijne oraz krajowe normy i przepisy metrologiczne. - Pod koniec lutego została wysłana do klientki informacja z prośbą o kontakt z infolinią w celu umówienia dogodnego terminu sprawdzenia licznika. Do dnia dzisiejszego taki kontakt ze strony klientki nie nastąpił – zaznacza rzecznik Tauron Dystrybucja.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Turystyka