Czytasz: Walka o wolność zaczęła się w kamienicy przy Mikołowskiej

Walka o wolność zaczęła się w kamienicy przy Mikołowskiej

03:29
40 lat temu garstka odważnych ludzi "uderzyła w jądro systemu komunistycznego".

Mijana codziennie tablica spowszedniała. Nie przykuwa uwagi, nie budzi emocji. W kamienicy przy ul. Mikołowskiej zaczął się marsz po wolność. 40 lat temu Kazimierz Świtoń wraz z grupką przyjaciół założył pierwsze w PRL Wolne Związki Zawodowe. Bez nich nie byłoby Solidarności, a w konsekwencji "odzyskania niepodległości w 1989 r". W środę rano prezes IPN złożył kwiaty przy Mikołowskiej 30 razem z synem Krzysztofa Świtonia.  

40. rocznica powołania WZZ

- Z Katowic przyszła idea utworzenia wolnych związków zawodowych. Ponad dwa lata później zyskała setki tysięcy zwolenników, a w całej Polsce miliony. Żeby zwycięstwem zakończyły się strajki w Jastrzębiu, w Hucie Katowice, na wybrzeżu, trzeba było wielkiej ceny odwagi tych ludzi - mówił prezes IPN Jan Szarek przed domem Krzysztofa Świtonia w Katowicach.

Próba zaktywizowania środowisk robotniczych i nadania ich działaniom form organizacyjnych, zanim przyniosła wolność Polsce, na ich inicjatorów ściągnęła represje.

- Ta garstka ludzi zapłaciła ogromną cenę. Represje, które na nich spadły były porównywalne z tymi, jak represjonowano dysydentów w związku sowieckim - podkreślał prof. Szarek w Katowicach.

Krzysztof Świtoń za zaangażowanie opozycyjne został błyskawicznie pozbawiony koncesji na prowadzenie warsztatu naprawy sprzętu RTV. W październiku został napadnięty przez nieumundurowanych milicjantów. Pobity i aresztowany za rzekomy atak na tych funkcjonariuszy. Jego skazanie było kolejnym impulsem ludzkiej solidarności.

- Skazanie Świtonia wywołało akcję solidarności już poza Górnym Śląskiem. Do Katowic przyjeżdżali studenci z Krakowa, Wrocławia, Warszawy, żeby bronić Kazimierza Świtonia. I władze się ugięły. To już była ta solidarność. Jeszcze nie było związku zawodowego, ale to odważne środowisko pokazywało(...), że tylko razem, jednocząc się, możemy zwyciężyć - mówi Jan Szarek.

Poza Świtoniem deklarację założycielską WZZ podpisał Władysław Sulecki, Roman Kściuczek, Ignacy Pines i Tadeusz Kicki. Dwaj ostatni pod wpływem presji SB wycofali się jednak z działalności w ramach organizacji.

Inwigilacja, szykany i represje spowodowały, że komitetowi nie udało się rozwinąć szerszych działań, przede wszystkim przenieść działalności związkowej na teren zakładów pracy regionu. Mimo to utworzenie katowickich WZZ miało wpływ na powstanie dwóch kolejnych niezależnych inicjatyw skierowanych do środowisk pracowniczych.

W końcu kwietnia 1978 r. powołany został w Trójmieście Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, w październiku roku następnego podobna organizacja powstała na Pomorzu Zachodnim. Jak wskazują historycy, działalność komitetów WZZ, zwłaszcza dobrze rozwiniętej i zorganizowanej struktury gdańskiej, miało ogromne znaczenie dla przebiegu procesu tworzenia w 1980 r. niezależnego związku zawodowego i wielkiego ruchu społecznego jakim była Solidarność.

- Oni zwyciężyli. Zwyciężyliśmy wszyscy, bo mamy wolną, niepodległą Polskę. To jest ich zasługa - podsumował Szarek. 

Czytaj więcej