Czytasz: 4 jajka i 300 gramów płatków. Co jedzą zawodnicy MMA?

4 jajka i 300 gramów płatków. Co jedzą zawodnicy MMA?

Nabiał? Nie. Pieczywo? Tylko ciemne. Kotlet? Tak, ale broń Boże z wieprzowiny. Co znajdziemy na talerzu śląskiego mistrza walk MMA?

4 jajka i 300 gram płatków owianych. - Świetnie wiążą jajka. Wychodzi z tego niezły omlet - twierdzi Tomasz Jakubiec, 27-latek z Mikołowa, specjalista od brazylijskiego ju-jitsu. Wszystko popija wodą i biegnie na trening. Jeden z ostatnich przed sobotnią galą MMA w Chorzowie.

Obiad bez sosu

Zaczynają od rana. Od rytmicznej rozgrzewki, wymachów, wreszcie sparingu. Kalorie spalają się w mig, a przecież do walki są potrzebne. - Dieta to ważna sprawa - podkreślają wspólnym głosem zawodnicy.

Jest dość restrykcyjna. Żadnych sosów, żadnego smażenia w głębokim oleju, żadnego białego pieczywa. Nie mówiąc już o pizzy albo czymś słodkim. - Łatwo nie jest - przyznają.

Ważne są... proporcje

To co w ogóle jedzą mistrzowie sztuk walki? - Ważne są proporcje. Obiad to 100 gram węglowodanów i 300-400 gram mięsa - recytuje jak z książki Tomek Jakubiec. On nie narzeka. Nie musi sam przygotowywać sobie posiłków. - Mam świetnego dietetyka i profesjonalną firmę cateringową. Przywożą mi wszystko, czego potrzebuję - mówi z uśmiechem.

Wieprzowina odpada

Nabiał? - Absolutnie nie - mówi mistrz brazylijskiego ju-jitsu. Zdradza, że walczący w MMA omijają laktozę. Ale nie tylko. - Gluten też nie jest wskazany - zaznacza. Na kolację serwuje sobie warzywa z mięsem. Ale też nie byle jakim. - Wieprzowina odpada - mówi zawodnik.

Czy taka dieta może być w ogóle smaczna? - Mi smakuje - zarzeka się Jakubiec.

Kwas chlebowy po sparingu

Nie wszyscy mają jednak szczęście bycia pod opieką specjalistycznej firmy cateringowej. Maciej Browarski (w branży znany jako „Sowa”) najstarszy - 36-letni zawodnik ze śląskiego teamu, który wystąpi na ringu w najbliższą sobotę, po treningu wyciąga bidon... z zimnym żurem. Ugotowała mu go żona. - Lubię też napić się po sparingu kwasu chlebowego – zaznacza z uśmiechem.

Oni też czasem grzeszą

Mistrzowie walk nie ukrywają jednak, że swojej diety mają czasem dość. Wtedy zdarza im się marzyć o czekoladzie. - Obojętnie jakiej, byleby słodka była - śmieje się Denis Górniak, którego koledzy określili ksywą „Flinston” (na specjalnej diecie w ciągu pół roku przybrał dodatkowe 30 kg).

Albo wielkim pudełku lodów. - Mógłbym je jeść hektolitrami - mówi Jakubiec. Przyznaje, że czasem robi sobie taki cheat meal. Żeby nie zwariować.

CZYTA TAKŻE: WIELKA GALA MMA JUŻ W NAJBLIŻSZĄ SOBOTĘ. SPRAWDŹ PROGRAM!

Czytaj więcej