Czytasz: To był największy kataklizm w naszych lasach

To był największy kataklizm w naszych lasach

Rocznicowe uroczystości w cieniu kataklizmu, jaki dotknął Nadleśnictwo Rudy Raciborskie 7 lipca br niszcząc 2 tys. ha lasu. 40 mln zł pochłonie odbudowa lasu.

W 25. rocznicę wielkiego pożaru w Kuźni Raciborskiej, który strawił blisko 9,5 tys. hektarów lasu, leśnicy oddali hołd dwóm strażakom poległym podczas akcji - Andrzejowi Kaczynie z jednostki w Raciborzu i Andrzejowi Malinowskiemu z Ochotniczej Straży Pożarnej Kłodnica na Opolszczyźnie. W uroczystościach 18 sierpnia biorą udział także policjanci. Patronat nad wydarzeniem objął prezydent Andrzej Duda.

 

Pożar z 1992 roku, to tragiczne wydarzenie, do którego wracamy, i o którym pamiętamy. Nie dlatego, aby chwalić się sukcesem Służby Leśnej, jakim jest przywrócenie lasu na pożarzysku, ale przede wszystkim po to, aby zachować w pamięci ofiary tego największego w powojennej historii Polski pożaru lasu – mówi Wiesław Kucharski, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów państwowych w Katowicach.

Rocznicowe uroczystości odbywają się będą w cieniu kataklizmu, jaki dotknął Nadleśnictwo Rudy Raciborskie 7 lipca br. niszcząc 2 tys. ha lasu. Niestety, natura po raz kolejny dopisała własną puentę do 25-letniej walki o las w tym miejscu. To, czego nie strawił ogień, spustoszył w leśnictwach Nędza, Solarnia i Szymocice huraganowy wiatr.  

Poraniony las po lipcowym huraganie

Wystarczyło kilkanaście minut, by w piątek 7. lipca 2017 r. gwałtowny wiatr o sile huraganu powalił i połamał drzewa na powierzchni około 1 500 ha na trasie Dziergowice – Kuźnia Raciborska – Nędza – Szymocice – Górki Śląskie.

Ze względu na ogromne zagrożenie jakie stwarzają liczne złomy, wywały i wykroty już następnego dnia wprowadzono okresowy zakaz wstępu do lasu na całym obszarze objętym katastrofą i jest on bardzokonsekwentnie egzekwowany.

Jednocześnie przystąpiono do porządkowania terenu, udrażniając w pierwszej kolejności drogi publiczne, a następnie leśne. Prace porządkowe będą trwały wiele miesięcy, a całe lata miną, zanim uda się na tym terenie odtworzyć dojrzałe ekosystemy leśne.

 

Jednak dziś jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. Na bazie tragedii sprzed ćwierć wieku pomiędzy strażakami, żołnierzami, policjantami i leśnikami wytworzyła się swoista symbioza - mówi dyrektor Wiesław Kucharski.

 25. rocznica wielkiego pożaru w Kuźni Raciborskiej

Pożar kompleksu leśnego w Kuźni Raciborskiej rozpoczął się 26 sierpnia 1992 r. ok. godz. 14. Ogień zauważono w pobliżu miejscowości Solarnia, przy torach kolejowych łączących Racibórz z Kędzierzynem-Koźlem. Przyjmuje się, że prawdopodobnie spowodowały go iskry z zablokowanych kół przejeżdżającego pociągu, a zarzewiu ognia i jego gwałtownemu rozprzestrzenianiu się sprzyjały panująca susza i temperatura dochodząca do 40 stopni C.

O gwałtowności żywiołu niech świadczy fakt, że po niespełna 3 godzinach pożar objął już powierzchnię ponad 180 ha. W ciągu dwóch pierwszych dni, mimo walki strażaków, ogień strawił blisko 2 tys. ha. W szczytowym momencie, 27 sierpnia, pożar powiększał się momentami o ponad 10 hektarów na minutę.

Przełom nastąpił 30 sierpnia, kiedy po raz pierwszy udało się zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Akcja dogaszania trwała do 20 września. 51,5 mln zł, to koszty akcji wycenione w 2010 roku uwzględniając denominację i inflację. Na 276 mln zł wyceniono straty poniesione przez LP z powodu przedwczesnego wyrębu lasu. Z terenu pożarzyska wywieziono 1 mln sześc. drewna. Straty w infrastrukturze leśnej przekroczyły 10 mln zł, a łączna wycena strat poniesionych przez Lasy Państwowe zbliżyła się do 300 mln zł.

Pożar w rejonie Kuźni Raciborskiej, Kędzierzyna-Koźla, Rud Raciborskich i Rudzińca miał obwód 120 km i rozciągał się z południa na północ na przestrzeni 36 km w linii prostej. W akcję gaśniczą zaangażowanych było ponad 10 tys. strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy obrony cywilnej i leśników. Do dyspozycji mieli oni 1100 samochodów pożarniczych, osiem śmigłowców, dwanaście czołgów, pługów i spychaczy, 26 samolotów typu „Dromader” oraz 50 cystern kolejowych do transportu wody i sześć lokomotyw. Spaleniu uległo 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp. Do akcji ściągnięto strażaków i sprzęt z 30 województw.

Do szpitali trafiło 50 osób, a ok. 2 tys. odniosło drobne urazy, które zaopatrzyli na miejscu lekarze pogotowia ratunkowego.

Obroniono ponad 40 tys. ha lasu a także wszystkie wsie i przysiółki położone w obrębie szalejącego żywiołu. Nie spalił się ani jeden dom czy choćby budynek gospodarczy.

Zdjęcie: Lasy Państwowe

Czytaj więcej