News

21-latek z seicento zapłaci gigantyczne OC

Ustalanie winnych wypadku kolumny rządowej nie będzie proste, a na likwidację szkód coraz mniej czasu.

Ustalanie winnych wypadku kolumny rządowej z premier Beatą Szydło nie będzie proste. Każda ze stron ma swoje racje, a na likwidację szkód ubezpieczyciele mają coraz mniej czasu.

CZYTAJ TAKŻE: Rekordowe składki za OC w 2017 roku

Sprawa kierowcy seicento – co już wiemy?

W piątek 10 lutego, w Oświęcimiu, samochód Biura Ochrony Rządu wiozący premier Szydło zderzył się z fiatem seicento, czego efektem było uderzenie rządowego audi w drzewo. I choć ustalenie szczegółów zdarzenia jeszcze trwa, w mediach trwają słowne przepychanki, kto zawinił. Mimo że sprawca został wskazany szybko – policja uznała, że winnym jest kierowca fiata – sprawa nie jest prosta.

– Byłbym bardzo ostrożny w ferowaniu jakichkolwiek wyroków, stawianiu tez czy zakładaniu czegokolwiek, co czynią media i politycy z każdej strony sceny politycznej. Z jednej strony musimy pamiętać, że na kierowcy seicento ciąży szereg obowiązków wynikających z przepisów kodeksu drogowego z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym, z drugiej jednak strony musimy mieć na uwadze również wyrok z 11 kwietnia 2014 r. wydany przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy w sprawie o sygn. akt IV Ka 175/14, który bardzo dobitnie doprecyzował, jakie warunki muszą być spełnione, by kierowca pojazdu uprzywilejowanego mógł zostać zwolniony z odpowiedzialności za kolizję. Niewątpliwie decyzję w tym zakresie podejmie niezawisły sąd po dogłębnym przeanalizowaniu całości sprawy – przekonuje prawnik Adam Wandel.

Przywołany wyrok dotyczy sprawy, gdy kierowca samochodu uprzywilejowanego spowodował wypadek wjeżdżając na skrzyżowanie na czerwonym świetle, a sąd wykazał, że nie zachował należytej ostrożności, co nie zwalnia go z odpowiedzialności za skutki takiego zdarzenia.

Krakowska Prokuratura Okręgowa postawiła kierowcy seicento zarzut nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu. 21-latek się nie przyznał.

– Sprawa generalnie wydaje mi się trudna, pomimo że jest to wypadek drogowy – przyznał obrońca podejrzanego, mecenas Władysław Pociej.

– Zarzuty postawiono w trybie Kodeksu karnego, a dokładniej art. 177 kk, tj. spowodowanie wypadku w komunikacji jako zdarzenie wynikające z naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, w następstwie którego inna niż sprawca naruszenia osoba doznała obrażeń ciała lub poniosła śmierć. Stąd tak poważnie zrobiło się z zarzutami – mówi Adam Wandel. – Istotną rolę pełni tu obrońca, który niejako kontroluje legalność postępowania i podejmowane działania oraz wskazuje wszelkie uchybienia. Jednocześnie nie jest to tylko bierna obrona, albowiem obrońca ma również inicjatywę do wskazywania wszelkich niezbędnych do podjęcia działań, przeprowadzenia stosownych dowodów i inicjowania odpowiednich czynności przy wykorzystaniu swej wiedzy z zakresu przepisów proceduralnych oraz doświadczenia zawodowego – dodaje prawnik.

Nie zważając na wszystko, ubezpieczyciel musi działać. Ktoś powinien przecież zapłacić za szkody, do których doszło w wyniku tego zdarzenia.

Jak działają ubezpieczyciele?

Badają okoliczności zdarzenia, przeprowadzając oględziny samochodów uczestniczących w kolizji, miejsca kolizji, przesłuchują świadków, analizują udostępnione na potrzeby likwidacji dokumenty, w tym protokoły sporządzone przez policję, dokumentację medyczną (jeśli miała miejsce szkoda na osobie). Co do zasady, postępowanie takie nie powinno trwać dłużej niż 30 dni –   tłumaczy Urszula Borowiecka, ekspertka ubezpieczeniowa z mfind.

Praktyka pokazuje, że ubezpieczyciele i tak rozpatrują każdą sprawę indywidualnie, a decyzja policji nie jest dla nich w żaden sposób wiążąca. Na proces likwidacji szkody nie ma też wpływu to, jakie pojazdy brały udział w zdarzeniu. Nawet jeśli kolumna rządowa jechała z włączonymi sygnałami świetlno-dźwiękowymi i była uprzywilejowana w ruchu, nie przesądza to winy kierowcy seicento.

– W sytuacji, gdy w grę wchodzą pojazdy uprzywilejowane, reguły obowiązujące podczas likwidacji szkody w ramach OC sprawcy, co do zasady, nie różnią się od likwidacji innych szkód w ramach OC – mówi Urszula Borowiecka.

Bo choć prawo o ruchu drogowym dopuszcza niestosowanie się do niektórych przepisów przez kierowcę pojazdu uprzywilejowanego, to jest to możliwe tylko pod warunkiem „zachowania szczególnej ostrożności”. Jeśli kierowca takiego pojazdu spowoduje wypadek, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że to on będzie uznany za winnego.

– W praktyce dochodzi bardzo często do sytuacji słowo przeciwko słowu, tj. kierujący A twierdzi, że winę ponosi B, a B, że A - przekonuje Marcin Broda, ekspert rynku ubezpieczeń.

Ile trzeba czekać na wypłatę odszkodowania?

 

 – Jeżeli odpowiedzialność nie jest ustalona i bez zakończenia postępowania karnego sprawcy ustalić się nie da, bo np. wskazany sprawca kwestionuje swoją odpowiedzialność lub okoliczności szkody nie pozwalają na jednoznaczne wskazanie winnego, to do czasu zakończenia postępowania odszkodowanie / zadośćuczynienie nie jest wypłacane. W takiej sytuacji dopiero prawomocny wyrok daje podstawę do wypłaty odszkodowania lub zadośćuczynienia przez zakład ubezpieczeń – tłumaczy Michał Gajewski, ekspert ds. Likwidacji Szkód, Departament Odszkodowań i Świadczeń UNIQA.

Taką opinię potwierdzają również inni ubezpieczyciele.

 – Jeśli trwa postępowanie sądowe o ustalenie sprawcy, ubezpieczyciel może się wstrzymać z wypłatą odszkodowania aż do wydania wyroku. Wtedy osoba może naprawić samochód z własnych środków i czekać na decyzję sądu lub naprawić z polisy AC – wyjaśnia Dawid Korszeń z TUiR Warta.

 Gdy sprawca zostanie jednoznacznie określony, ubezpieczyciel na drodze regresu będzie mógł domagać się zwrotu z polisy OC sprawcy. Ewentualne zniżki, które stracił właściciel AC za udział w szkodzie zostaną przywrócone.

– AC jest dobrowolne i odpowiedzialność ubezpieczyciela nie zależy od winy lub niewinności kierującego – dodaje Broda. – A polityka ubezpieczycieli będzie na pewno szła w tym kierunku, że niezależnie, czy szkoda była z winy danego kierującego, czy nie, to stawki będą podwyższane.

BOR nie podaje, ile wydaje na ubezpieczenie swoich pojazdów. Podczas ostatnio ogłoszonego przetargu na 20 samochodów na ich zakup wydano 8 milionów złotych.

Dla 21-latka z Oświęcimia na pewno taki wypadek oznacza wzrost kolejnych składek, gdy kupi nowy samochód. 

– Dla każdego kierowcy kolizja oznacza wzrost składki za ubezpieczenie OC w kolejnym roku, o ile nie wykupił ochrony zniżek. Jednak jeśli szkodę powoduje kierowca z dobrą historią ubezpieczenia, dużym doświadczeniem za kółkiem, to wzrost nie jest ogromnym kosztem – spora część ubezpieczycieli traktuje takie sytuacje jako jednorazowe „potknięcie”. Niestety, kierowcy, tacy jak np. kierowca seicento, którzy mają prawo jazdy od niedawna (zaledwie kilka lat), a do tego są obciążeni zwyżkami za wiek, nie mogą liczyć na wyrozumiałość ze strony ubezpieczyciela. Tym samym dla nich OC w kolejnym roku w skrajnych przypadkach może być droższe nawet o ponad 1000 zł. Z naszej symulacji składki dla 21-letniego kierowcy mieszkającego w Oświęcimiu, który ma prawo jazdy od trzech lat, wynika, że może się on spodziewać podwyższenia ceny OC o około 1100 zł - twierdzi Łukasz Leus z mfind.

 

Czytaj więcej


 
 

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu