Czytasz: 11 powodów, by na nowo pokochać Śląsk

11 powodów, by na nowo pokochać Śląsk

To był wieczór gigantów. Gazeta po raz 11. wręczyła Cegłę Janosza...

To był wieczór gigantów. Trochę zazdrość brała, że imprezę od lat organizuje konkurencja, ale kiedy w jednym miejscu gromadzi takie nazwiska, zazdrość jest naturalnie pozytywnym uczuciem. Gazeta po raz 11 wręczyła Cegłę Janosza. To że dostał ją facet, który mógłby wypełniać NOSPR do ostatniego miejsca dwa razy w tygodniu, to jedno. MIUOSH z buntownika wyrósł na wielką, śląską postać sceny ogólnopolskiej. Nagroda mu się należała, jest jednym z wielkich ambasadorów naszego regionu.  Ale pasjonujący był zestaw nazwisk nominowanych do nagrody.

Szczególnie wzruszające trio wielkich ludzi. Ludzi, których wkład w śląską kulturę jest absolutnie unikalny. Powiało magią, kiedy na scenę wszedł Alojzy Lysko. Ujek Alojz z Bojszów, skromny, cichy, krzyczący tylko krzykiem swoich tekstów, autor przecudnej „Opowieści Górnośląskiej”, tak brawurowo przekazanej na deskach Korezu przez fenomenalną Grażynę Bułkę. Pan Alojzy wyszedł na scenę i usłyszeliśmy Traktat o Cegle. Cegle Górnośląskiej. Błyskotliwą, porywającą historię o tożsamości, dumie, wierności i wartościach. Tym, co pozwalało nam, Ślązakom, przetrwać wieki obcych żywiołów. To niebywałe, jak skromny, starszy Pan, w prostych mądrych słowach, pokazał na czym zasadza się górnośląski mur wsparcia i jak bardzo zbudowani jesteśmy z cegieł miłości, doświadczenia, rodzinności.

Kiedy po nim pojawił się w Rialcie górnośląski myśliciel i filozof, profesor Tadeusz Sławek, traktach „Wszyscyśmy z górnośląskiej cegły” zamienił się w wykład o małej ojczyźnie. O dumie, prawie do stanowienia, wreszcie o edukacji. I kiedy padły na koniec słowa: edukacja nie jest od tego, by wskazywać, kto zdrajca, a kto bohater, edukacja jest po coś całkiem innego - huragan braw pokazał, jak proste słowa potrzebne są w czasach, kiedy nieuk pod rękę z oszustem chcą nam wytyczać kurs.

Trio Wielkich uzupełnił Tadeusz Kijonka. W świetnej formie, wygrany ze słabością. W pięknym wieku, tak barwnie opisanym afrykańską anegdotą przez profesora Marka Szczepańskiego. Lew ryknął mu nad głową ósmy raz, mówił Profesor o wieku Ostatniego Śląskiego Sonecisty. Trudno nie wrócić do rozważań o narodzie śląskim, kiedy Mistrz przywraca pamięć o Kongresach Kultury Górnośląskiej, o Dudzie Graczu, Sonetach Brynowskich i armii ludzi tworzących najpiękniejsze dzieła umysłu tu, na Śląsku. Dzieła, które nigdzie indziej by nie powstały.

To był prawdziwy Poczet Wielkich Ślązaków. Uzupełniany fantastycznymi nazwiskami nominujących. Kutz i Zembala, Konieczny i Konior, Villquist i Rojek. Stary i nowy Śląsk. Pomyślałem sobie, że żyjemy w fantastycznym miejscu na ziemi. Że mamy więcej niż inni. Że u nas jest wszystko i jeszcze pięć stron świata. Że to przepiękna ziemia z pięknymi ludźmi. I żaden dureń, który tu nie mieszka, nie będzie nam mówił jak żyć.

Kiedy słucha się wielkich, wiadomo dlaczego każda władza o zapędach totalitarnych najpierw obala autorytety. Dlaczego burzy pomniki, niszczy legendy. Dlaczego kreuje swoje. Marne, ale wierne. Szanujmy tych, których dostaliśmy od losu w prezencie. 

Czytaj więcej